Obudziłam się w łóżku James'a przytulona do Jack'a, przez dłuższą chwilę nie mogłam sobie przypomnieć co się stało. Usiadłam przecierając oczy, dostrzegłam na plecach Jack'a oparzenie i to bardzo poważne. Przypomniałam sobie, to jak oparzył się kiedy mnie przytulał. Dotknęłam go delikatnie
- Trzeba ci zrobić okład... - przesunęłam ręką po ranie a ona zniknęła - Jak? - otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na Jack'a - Może mogę naprawić rzeczy które zranił mój żywioł? - uśmiechnęłam się i pogładziłam jego ramie - Słodko wyglądasz gdy śpisz. Taki spokojny.
Siedziałam tak przez dłuższy czas patrząc na jego spokojną twarz, czułam że jeśli pójdę a on się obudzi to się zmartwi że mnie nie ma. Cały czas czułam gdzieś głęboko w sercu ciepło, nie takie jak przy atakach tylko takie miłe i przyjemne. Położyłam się obok niego i patrzyłam na jego śpiącą twarz, uspokajała mnie.
- Mam wyjść? - usłyszałam za sobą znajomy głos, odwróciłam się i ujrzałam James'a - Nie chcę przeszkadzać.
- Od kiedy tu jesteś? - wstałam zawstydzona
- Byłem tu zanim się obudziłaś, ciekawi mnie to co zrobiłaś z jego oparzeniem. - wstał i podszedł do Jack'a - Ono było naprawdę paskudne, do tego tym razem przy używaniu ognia nic ci się nie stało. Możliwe że twoje uczucia są silniejsze niż twój żywioł.
- Jakie uczucia? - spytałam skołowana - Ja nie czuję do niego nic innego niż wkurzenie, ciągle traktuje mnie jak służącą...
- Myślisz że dla służącej dałby się oparzyć? - James spojrzał mi w oczy - Jeśli się obudzi wyjdźcie stąd. Zbyt długo nadużywacie mojej dobroci.
- Jasne. - podszedł do drzwi - Wiesz co? Jesteś zupełni inny niż myśli reszta. Starasz się mi pomóc chociaż nawet cię nie prosiłam. - wyszedł z wielkim trzaskiem, spojrzałam na niewzruszonego Jack'a - Masz zbyt mocny sen.
- Wiem. - zostałam pociągnięta za rękę na poduszkę i przytulona - Nie wykorzystuj tego że jestem na wpół przytomny.
- Gadasz wtedy głupoty? - spytałam zainteresowana - Albo robisz głupoty?
- Nie drażnij mnie. - pocałował mnie w czoło - Daj mi po prostu spać.
- Oj nie, pierwszy raz ja mam jakąś przewagę. - wtuliłam się w niego, im mocniej tym w sercu czułam większe ciepło - Opowiedz mi o sobie.
- Eh... - na włosach poczułam jego oddech - Urodziłem się w Ameryce lecz rok później wyjechaliśmy do Rumunii i tutaj żyję do dziś. Od dziecka ciągnęło mnie do wody lecz dopiero gdy miałem 10 lat zauważyłem że mogę nią kierować, dzięki temu poznałem James'a. Razem staraliśmy się zapanować nad wodą, zżyliśmy się ze sobą. Niestety pewnego razu gdy wyjechaliśmy z moją rodziną nad morze... - przerwał na chwilę i pogłaskał mnie po głowie - ...Moi rodzice zginęli, myślałem że Mary, moja siostra również. Wtedy coś we mnie pękło. Stałem się zimny i wredny, nic mnie nie interesowało. Kiedy już myślałem że jestem zrobiony z lodu i nic tego nie zmieni, pewna osoba z ognistym temperamentem pozwoliła mi dotknąć swojej dłoni. - poczułam jak w moim sercu robi się coraz goręcej - Z każdym następnym dotykiem czułem że wracam do życia. Niestety James miał swoje plany i by cię nie zranić, wyjechałem.
- Jack? - spróbowałam podnieść głowę lecz ją przytrzymał
- Nie miałem zamiaru wracać wiedząc jak to się skończy. Wysłałem wtedy Ben'a, to był cholerny błąd. - poczułam na włosach wodę, on płakał - Idiota zakochał się w tobie i prawie udało mu się ciebie odbić. Na szczęście spotkałem cię w sklepie z ubraniami. Za pierwszym razem nie miałem odwagi na ciebie spojrzeć, zawahałem się i zbiłem doniczkę. Potem znikłaś mi z oczu no więc poszedłem przymierzyć ostatni garnitur. Zszokowałaś mnie tym jak wyglądałaś i tym że znowu wszedłem do twojej przebieralni.
- Trochę sentymentalne... - mruknęłam uśmiechnięta
- Zgadzam się, wszystko potoczyło się tak jak się potoczyło. Oczywiście chciałem wygrać, unikałem cię jak tylko mogłem. Nadal żałuję że z tobą nie zatańczyłem. Wyglądałaś przepięknie. - usłyszałam jak jego serce głośno bije - Wtedy gdy mnie nie poznałaś, mimo że to było zaplanowane to mnie trochę zraniło.
- Przynajmniej wygrałeś. - warknęłam zdenerwowana - To się chyba liczy?
- Tak... ale i tak nie wykorzystałem wygranej tak jak chciałem. - mruknął podnosząc moją głowę - Teraz nie dam ci taryfy ulgowej. - pocałował mnie namiętnie w usta
Nie czułam się oszołomiona jak przy pocałunku Ben'a, Jack rozpalał we mnie miły i przyjemny płomyk. Położyłam ręce na jego szyi oparł się na rękach i leżał nade mną. Nie chciałam by to się kończyło. Nagle ktoś otworzył drzwi
- Przeszkadzam? - w drzwiach stał Mick a Jack szybko się ode mnie odsunął - James mówił że tu jesteście, obiad gotowy.
- Mick! - zawołałam go speszona - Możesz tego nikomu nie mówić?
- ... - spojrzał zirytowany na Jack'a - Ja nic tutaj nie widziałem.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się spokojna - Nie chcę by ktokolwiek o tym wiedział a w przypadku Ben'a tym bardziej. To złomie mu serce.
- Róbcie to co uznacie za słuszne. - mruknął i wyszedł zostawiając otwarte drzwi
- To co robimy? - spytał znudzony Jack - Jesteśmy razem?
- Dasz mi trochę czasu na zastanowienie się? - poprosiłam odwracając się do niego
- Nie. - znowu mnie pocałował tym razem krótko ale i tak przyjemnie - Bo znowu mi uciekniesz.
..co ja bede musiała rysować...XD
OdpowiedzUsuńI can see your flickers.
OdpowiedzUsuń