piątek, 31 października 2014

Halloween się zbliża!! + konkurs

Witajcie! Dawno się nie odzywałam TuT Więc tak, skoro już jutro moje ukochane święto "Halloween" postanowiłam zrobić pierwszy oneshot! Nie będzie to związane z fabułą :3 Po prostu pokażę wam jak ten dzień spędzą wszystkie postacie z historii! Od początku do teraz... (tak Jack w dalszym ciągu będzie się gapił na tą biedną dziewczynę) Nikomu o tym oneshocie nie mówiłam >:D Więc każdy będzie mieć takie zaskoczenie, lubię zaskakiwać xD Na końcu powiem wam moją ocenę bohaterów ogólnie... Dowiecie się jakimi uczuciami ich darzę <3 Wybaczcie mi xD Dobrz... To teraz nocia ^^ 

Zamek Draculi.
- Jack! Jesteś tu? - weszłam do sali balowej, była specjalnie przygotowana na bal. - Jedziemy do miasta, jedziesz?
- Mam wybór? - Jack zeskoczył z drabiny - Jakbym został to bym musiał piec, a ja tego nienawidzę! A tak w ogóle... Po co jedziesz?
- Niespodzianka, a ty? - uśmiechnęłam się unikając odpowiedzi
- Też niespodzianka. - zaśmiał się, chwycił mnie za rękę i wyciągnął na zewnątrz - Robi się coraz zimniej.
- Serio? Nie zauważyłam. - pełna powagi spojrzałam na niego po czym wybuchliśmy śmiechem, przytulił mnie mocno - Musimy się pośpieszyć, czekają już tylko na nas.
- Mi to nie przeszkadza. - pocałował mnie w czoło - Nawet mam ochotę tam nie przychodzić.
- Musimy jechać, ponoć nie chcesz gotować. - odetchnął głęboko - Chodźmy już.

Warszawa.
- Tatooooooo! Ja chcę do Rumunii! - Trish chodziła za Ivan'em - Dlaczego nie pozwalasz mi tam jechać?!
- Bo tam są oni. - ściskał zdenerwowany zęby - Jeśli puszczę cię tam samą, domyślą się, że się z nimi przyjaźnisz i kto wypuścił te dwie!
- Powiedz, że jedziemy na wakacje! Proszę! Oni mają dzisiaj bal! Muszę tam być! Mam nawet strój! - stanęła tuż przed nim - Proszę.
- Dobra, ale jadę z tobą. - Ivan dał za wygraną - Ale nie będę musiał się przebierać?
- Już mam pomysł za co. - uściskała go mocno i pobiegła do swojego pokoju
- Czego ja dla niej nie zrobię? - mruknął do siebie i zadzwonił gdzieś - Szykuj trzy bilety do Rumunii...

Norwegia.
- Nora, skarbie! Dostałaś zaproszenie od Matt'a na bal! - zaśmiał się ojciec Nory - Masz jakiś kostium prawda?
- Serio? - podbiegła do niego Nora - Żadnego nie mam, miałam zamiar siedzieć dzisiaj w domu... Cassisy! Masz coś?
- Chodź! - siostra Nory zawołała ją ze swojego pokoju - Tylko nie wybrzydzaj!
- Kocham cię! A jak mam do nich przylecieć? - spojrzała na zaproszenie
- Na lotnisku jest specjalny odrzutowiec dla ciebie. - wskazał jej palcem na zaproszeniu - Biegnij, mama ci normalne ciuchy spakuje.
- Dzięki! - pobiegła do pokoju siostry - Nie masz nic innego?!
- Miałaś nie wybrzydzać! 

Zamek Draculi.
Wszyscy byli już na sali, a ja wciąż szukałam butów. Wrednie kozaki, zawsze któryś znajdzie się zupełnie gdzie indziej od drugiego. Znalazłam go pod łóżkiem, leżał tuż obok mojego starego albumu. Cały był zakurzony, kiedy już chciałam go otworzyć do drzwi ktoś zapukał
- Alice, jesteś gotowa? - Spytała Mary - Pomóc ci w czymś?
- Zaraz przyjdę! Tylko... Muszę coś odłożyć! - wsunęłam album pod łóżko, wybiegłam na korytarz i założyłam ostatni kozak - Duch?
- Pasuje? - miała na sobie białą sukienkę, legginsy, buty oraz czapkę z twarzą ducha - A ty, wiedźma?
- Włosy akurat pasują. - spojrzałam na brązowe kozaki, byłam jeszcze ubrana w krótkie czarne spodenki, czerwono-brązowy gorset, czarne rękawiczki oraz mały kapelusz wiedźmy - Widziałaś innych?
- Iris jest za królową śniegu. - zaśmiała się i ruszyła do sali - Reszty nie zdążyłam.
- To biegiem. - ruszyłam za nią i spróbowałam ją wyprzedzić - Kto ostatni ten zgniłe jajo! 
- To tekst jakiegoś dzieciaka?! - zaczęłyśmy się ścigać
Do sali dobiegłyśmy dość szybko i w równym czasie. Zaczęłyśmy się śmiać i łapać oddech.
- Widzę że dobrze się bawicie. - przed nami stanął strach na wróble oraz Dorotka z "Czarnoksiężnika z krainy Oz" - Dopiero tutaj przyszłyście a już zmęczone?
- Matt, weź z nich przykład. - zaśmiała się Lilly jako Dorotka - Twój feniks Alice idealnie pasuje do wiedźmy.
- Dzięki, a wy pasujecie do siebie. - uśmiechnęłam się i zaczęłam się rozglądać
- Gada z James'em i Trish, szybko ich znajdziesz. - Matt szybko zrozumiał kogo szukam - Biegnij bo ucieknie.
Pobiegłam szukać Jack'a, niestety zdążył odejść od James'a i Trish. 
- Witamy maleńka. - James idealnie wyglądał w roli wampira, długie blond włosy dodawały mu niebezpiecznego uroku. - Szukasz naszego zajączka Alice?
- Zajączka? Szukam Jack'a, a wątpię by przebrał się za jakieś zwierze, zwłaszcza! Zająca... - spojrzałam na Trish, typowy ninja - Postarałaś się z kostiumem.
- Wiem, mój tata ma lepszy strój. - zachichotała i wskazała palcem na mumie - Jak zobaczył kostium to widziałam jak się powstrzymuje od jakiejś uwagi.
- A kim jest ten zombie obok niego? - zaciekawiłam się niebiesko skórnym kolegą 
- To Joe... - przeszły mnie od razu dreszcze - Idź już lepiej szukać bo ci znowu ucieknie, mówił że chce się pośmiać z Ben'a. 
- Ta... To całkiem w jego stylu... - odeszłam od nich i skierowałam się z dala od Joe. W szybkim czasie znalazłam Ben'a, rozmawiał z Lucy. Ona była przebrana za diablice, nie powiem ona i James świetnie wybrali kostiumy... Ben za to przebrał się za wilkołaka... - Serio?
- O Alice! - uśmiechnął się na mój widok - Pięknie wyglądasz.
- A ty... śmiesznie... - powstrzymywałam się od napadu śmiechu - Ekhem... Widzieliście Jack'a?
- Szedł na balkon, powiedział że jak będziesz go szukać to masz tam iść. - Lucy wskazała na drzwi - Ostrzegam, on może zwiać tak szybko jak królik Alice. 
- Skończcie z tymi królikami! - wrzasnęłam zirytowana i ruszyłam na balkon. Zamurowało mnie gdy w jedynym tłumie zobaczyłam królicze uszy... Podeszłam do nich - Jack?
- Alice? - spytał chłopak obok mnie, Mark przebrał się za kota z Chershire - Pasuje ci ten strój.
- Dziękuję, tobie kot nie za bardzo. - poklepałam go po głowie i spojrzałam na królika, okazała się nim Nora - Ładnie wyglądasz...
- Dziękuję, mam dla ciebie wiadomość. - pokazała dwój wielki zegar na łańcuszku - Jesteś spóźniona na Jack'a.
- Znowu?! - westchnęłam - Najwyżej, niech sam mnie znajdzie. Co ja jestem, jego piesek?
- O ile mnie pamięć nie zawodzi, raz byłaś służącą. - Jack przytulił mnie do tyłu - Znaleźliśmy Alicje przyjaciele. 
- Hura! - Nora podskoczyła a Mark powstrzymywał się od śmiechu - Kapelusznik to wymyślił, na mnie nie patrz. Z własnej woli za kota bym się nie przebrał...
- Ja was kiedyś zatłukę.... - warknęłam zirytowana 
Po krótkiej rozmowie zabawa halloweenowa się skończyła. Tak jak ten Oneshot :D 

Więc... Teraz pora na moje uczucia co do postaci... 

Alice - To jest taka moja własna OC... Ma cechy charakteru które ja bym chciała mieć, chociaż wkurza mnie ta jej ostatnia ucieczka >,< (Chociaż sama ją wymyśliłam) Myślę, że to normalne. Dopiero co poznała prawdę o swoich rodzicach i o tym że jej przyjaciele ją okłamywali, w sumie... Też bym uciekła wszystko przemyśleć. Osobiście jestem na etapie Alice z pierwszego rozdziału xD Nie lubię z nikim za bardzo gadać i nie pokazuję emocji póki naprawdę mocno kogoś nie polubię <3 Kanae-chan ty dobrze wiesz jak mi może odbić xD

Jack - On mnie wkurza! XD Seryjnie... To taka dziewczyna z ciągłym okresem XD Ale w sumie... takich chłopaków lubię ^^ Na początku on miał być wredny a później tak jakoś... zmizerniał... Ostatnio stwierdziłam że skoro Alice ma Bena to on też musi mieć swoją fanke XD Stąd pomysł na Nore B| <- w tej czcionce śmiesznie ta mina wygląda xD Uwielbiam go męczyć, ogólnie lubię męczyć i jego i Alice razem (dwie sceny z przebieralniami) Ale... Brałabym *_*

Ben - Wiecie jak mi go szkoda?! Został biedak przebity lodem Q_Q (wcale nie przez moją sadystyczną naturę) Było mi go tak szkoda że dałam Alice moc uzdrawiania XD Mam dla niego ogólnie parę w całym opowiadaniu, na początku to była Trish... Ale od niedawna mam kogoś innego na oku +w+  Lubię jego dziecięce kłótnie z Jack'iem! Na przykład o miejsce przy oknie w samolocie xD Albo... To jak się kłócili gdy nagle Alice zniknęła a tak naprawdę James wziął ją dla siebie XD Planuję jeszcze sporo takich kłótni między nimi xd

James - Kiedy pisałam pierwsze rozdziały to miałam do niego uczucie "Ty durniu, kiedyś cię zabiję! Zobaczysz!" A w końcu i tak zrobiłam z niego dobrego kumpla... Brawo ja! OD początku miał ociekać BISHOWATOŚCIĄ! Oczywiście Lucy też ale to za chwilę xD Teraz zdałam sobie sprawę że moje opisy mogą się okazać dłuższe od oneshota... MASAKRA~ 

Lucy - Ona powinna napisać książkę "Jak z wrednego babsztyla być miłą przyjaciółką" <3 Nie miałam w planach zrobienia jej takiej... W sumie, Lucy stała się taka gdy się dowiedziała, że Alice była wściekła w sprawie jej rodziców. Wiecie, twój wróg jest bardziej zły o twoją krzywdę niż ty... To zmienia nastawienie człowieka.

Matt - WUJCIO DOBRA RADA! On potrafi załatwić wszystko! Każdy go lubi bo jak inaczej? Też go uwielbiam :> Stwierdzam że on najlepiej ze wszystkich nadaje się na ojca xD 

Lilly - Przyznam szczerze... Na początku myliłam imiona Lilly i Lucy xD Ona by też była najlepszą mamuśką... ONI ZA DOBRZE SIĘ DOBRALI!

Mary - W planach miałam zamiar ją dać później do opowiadania... Ale w pewnym momencie stwierdziłam... Niech ma! Będzie dłużej od Mark'a i Iris XD W sumie naprawdę miałam w planach zostawić tą amnezję... Ale taki piękny plan oni wymyślili, że musiałam to zmienić T^T 

Mark - Człowiek według mnie zagadka... Iris tak samo! Kurde... Trenował na innym żywiole niż swój... Taki gnojek.... Ale lubię gnoja XD Nie mogę się zdecydować z kim on ma być ;-; planuję Mary ale Iris tak mnie szczuje.....

Iris - Czego kobieta nie potrafi? Ta wredna małpa żywioły nawet zmieniać potrafi XD Lubię ją ale tylko dlatego, że jest inna od Mick'a i nie ukrywa aż tyle jak on.

Mick - NIENAWIDZĘ! Tak jak na początku miałam aure spokoju jak pisałam z nim sceny tak teraz mam ochotę na morderstwo +.+

Trish - Na początku planowałam zrobić z niej plastika... W sumie udało się XD Ona była moim pierwszym parowaniem Matt'a... Cóż nie wyszło... Później Ben... Też zmieniłam zdanie... Ona chyba będzie starą panną z kotami TuT Lubię ją, ma takie pozytywna nastawienie.

Minnie - KOCHAM MAŁE DZIECI! To wszystko mówi...

Nora - ... Mam zamiar uprzykrzyć jej życie >:3 

No to chyba wszyscy.... Wgl chciałam zauważyć, że niedługo minie rok tego opowiadania! I myślę nad jakimś konkursem TuT Chyba rysunkowy będzie xD O wiem! Do końca grudnia macie czas na zrobienie swojego zakończenia całego opowiadania! XD Może to być ich śmierć ślub któryś bohaterów... Cokolwiek! Aiko.... dopiero rok minął... Nie myśl o zakończeniu >,< No ale cóż... Technika dowolna: rysunek, opowiadanie itp... Więc życzę wam wesołego.... SORRY! Strosznego Halloween <3 Do następnego! (Jack! Przestań się patrzyć na tą dziewczynę!) 

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział trzydziesty szósty "Odnaleziona zguba?"

Godzinę później, spokojnie siedzieli w prywatnym odrzutowcu czekając na start. Spokojnie? Bardzo głośnie dawali się we znaki kapitanowi i reszcie personelu.
- Ja! Siadam przy oknie! – wrzasnął zdenerwowany Ben 
- Po co? I tak zaśniesz chwilę po starcie…- prychnął Jack i usiadł na fotelu przy oknie – Poza tym, dlaczego musisz siedzieć obok mnie? 
- Ponieważ inne miejsca są zajęte! – machnął ręką pokazując zajęte miejsca – A stać przez kilka godzin nie zamierzam.
- Czemu? To bardzo dobry pomysł, stój. – uśmiechnął się i odwrócił szybko głowę oglądając pas startowy i zakładając słuchawki na uszy
- Czy oni kiedyś przestaną? – jęknął zdołowany James a na skrzydle z jego strony pojawił się płomyk
- James! – Mary szybkim podmuchem powietrza ugasiła pożar, po czym spojrzała ostro na Mark’a i Iris – Jeśli chcecie dożyć tą podróż, oddajcie mu jego żywioł!
- Nie. Ma. Tak. Dobrze. – uśmiechnął się Mark i powrócił do rozmowy z Iris, w tym momencie do odrzutowca wszedł Matt razem ze skromną, niską brunetką – Kogo nam przyprowadziłeś?
- To jest Nora, na samolot w tamtym kierunku nie było już wolnych miejsc więc zaproponowałem jej lot z nami. – uśmiechnięty Matt wskazał miejsce obok Jack’a – Ben jeśli możesz iść do pilota się…. – Ben szybko przebył odległość dzielącą go z kabiną pilotów – Nora, ty możesz usiąść obok Jack’a. Obiecała że oprowadzi nas po tamtych terenach w zamian za transport.
- Dziękuję za pomoc. – usiadła obok Jack’a
- Nie ma sprawy, tylko rozwesel go. – kiwnął głową na słuchającego muzyki chłopaka obok – Tak jakby, dziewczyna go rzuciła. – usiadł obok Lilly – Siadać! Za chwilę startujemy!
Pół godziny po starcie większość spała, tak jak Jack przewidział Ben również. Niestety Jack’a męczyły koszmary, widział Alice płaczącą w koncie. Gdy podszedł do niej, jej źrenice stały się czerwone a cały pokój zaczęła ogarniać duchota. Powoli zaczynało brakować powietrza, wyglądało to jakby tylko on to poczuł, Alice w bezruchu spoglądała jak jemu powoli kończy się powietrze. Zamknął oczy i usłyszał cichy szept który wołał jego imię, na początku brzmiał jak głos Alice ale im głośniejszy się stawał tym nabierał całkowicie inny ton. Otworzył oczy i jedyne co ujrzał to zielone oczy wpatrujące się w niego
- Alice? – wyszeptał, miał nadzieję że to już nie był sen. Rozejrzał się na boki i zauważył że dziewczyna stojąca przed nim ma czarne włosy – Kim jesteś?
- Jestem Nora, wyglądało że miałeś koszmar więc próbowałam cię obudzić. – usiadła z powrotem na swoje miejsce – Matt mi powiedział jak masz na imię i… - szybko umilkła – To imię które wypowiedziałeś po obudzeniu, to była ona?
- Ta… - podrapał się po głowie – Tylko my nie śpimy?
- Na to wychodzi. – rozejrzała się wokół – Opowiesz mi o niej?
- Nie. - odwrócił się do niej tyłem i z powrotem zasnął
Dwie godziny później dotarli na miejsce, mała wioska w górach. Zapomniana część Norwegii, góry pokryte wiecznym śniegiem. Nora zabrała wszystkich do rodzinnej wioski oraz schroniska prowadzonego przez jej rodzinę. Wszyscy prócz Mark'a zamarzali
- Dlaczego tutaj jest tak zimno?! - wrzasnęła zdołowana Mary
- Jest zima oraz jesteśmy w górach, to powinno wszystko wyjaśnić. - Mark zaśmiał się, zawsze rozbawiały go narzeka Mary - Pomyśl że jutro idziemy na zjeżdżalnię która jest wysoooooooooko w górach.
- W takim razie mam nadzieję, że mnie wtedy ogrzejesz. - Mark zaczerwienił się, nie spodziewał się takiej odpowiedzi - Co tak zamilkłeś?
- To już tutaj! - Nora wskazała na budynek przed nimi - Podoba się?
- Pewnie! Świetny jest! - Matt z entuzjazmem otworzył drzwi i przepuścił Norę w drzwiach - Panie przodem. - po tych słowach czekał aż wszystkie wejdą
- Wróciłam! - Nora nie zdążyła zdjąć kurtki a już ktoś wszedł do rejestracji - Tato!
- Nora! Mój skarbek! - dobrze zbudowany szatyn przytulił ją - Już myślałem że nie dotrzesz na gwiazdkę!
- Nie mogłam tego ominąć, chociaż gdyby nie oni to mnie by tu nie było. - Nora wskazała na całą grupę - Zabrali mnie prywatnym samolotem.
- Bogaci co? - zmierzył ich wzrokiem
- Miło Pana poznać. czy jest możliwość zatrzymania się u Państwa na jakiś czas? - Matt zabrał ojca Nory do innego pokoju
- I już mamy pokoje załatwione. - ucieszyła się Iris - Matt potrafi wszystko załatwić!
- Załatwione! - Matt wrócił do wszystkich z kluczami - Dziękujemy Noro za pomoc.
- Nie ma sprawy, tylko ojciec powiedział ci o innym gościu? - dopytała Nora, wszyscy usłyszeli skrzypienie sufitu - Ostatnio była na stoku lawina i siostra znalazła jakąś dziewczynę. - na schodach pojawiła się rudowłosa dziewczyna - To właśnie ona.
- Tego się nie spodziewałem... - warknął James i spojrzał na Jack'a - Ludzie, straciliśmy go.
- Alice? - Jack z otwartymi oczami przyglądał się dziewczynie na schodach