wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział szesnasty "Topielec"

Leżałam całą noc i nie zmrużyłam oka. Chowałam się pod kołdrą, ukryta przed całym światem. Rano ktoś zapukał do drzwi
- Mogę wejść? - rozpoznałam głos Mick'a, wydawał się zmartwiony - Coś się stało? Wieczorem? - przytrzymałam mocniej kołdrę przy głowie - Możesz wyjść spod tej kołdry? - poczułam zdjęcie kołdry z moich nóg - Bo będę zmuszony do użycia siły.
- Czego? - zdjęłam kołdrę z głowy i spojrzałam na niego
- Czy coś się stało wczoraj że tak tu leżysz? - usiadł w tym samym miejscu co Ben wczoraj. Momentalnie się odsunęłam - Alice?
- Ben mnie wczoraj pocałował. - wymamrotałam zdołowana
- To wszystko? - wstał i podszedł do drzwi - Co chcesz na obiad?
- Dzięki za współczucie! - rzuciłam w niego poduszką
Coś wymamrotał pod nosem i wyszedł. Przebrałam się i wyszłam na zewnątrz. Była już dwunasta więc postanowiłam się przejść po lesie. Telefon od James'a zostawiłam w pokoju by mnie więcej nie drażnił. Poszłam nad staw. Tym razem wzięłam mały prowiant by posiedzieć tam dłużej nie martwiąc się później o wcześniejszy powrót. Usiadłam tuż nad brzegiem i ponownie zamoczyłam nogi w wodzie. Miałam nadzieję że razem z jej chłodem wspomnienie wczorajszego wieczora przeminie albo chociaż nie będzie tak mnie męczyć. Spojrzałam w spokojną już taflę jeziora
- Może on ma rację? Może powinnam naprawdę zapomnieć o Jack'u? - pomachałam delikatnie nogami - Było by w sumie wygodniej i może bardzie skupiłabym się na treningach. Wczoraj prawie podpaliłam zamek... - przejechałam palcem po wodzie - W sumie, gdyby nie Ben nawet bym nie zauważyła tego. - coś przejechało mi po stopie - A! - wyciągnęłam obie szybko z wody - Tutaj są jakieś ryby?
Pochyliłam się i spróbowałam dostrzec coś pod wodą. W pewnym momencie zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Zanurkowałam myśląc że się topi. Gdy znalazłam się pod wodą nikogo nie było. To jezioro było głębsze niż się mogło wydawać. Popłynęłam w dół wciąż szukając topielca. Po chwili poczułam że zaczyna mi brakować powietrza i powinnam jak najszybciej wypłynąć na powierzchnię. Niestety nie zdążyłam. Z braku tlenu powoli traciłam przytomność i opadałam na dno. Poczułam jak moje plecy uderzają delikatnie o dno. Minutę przed utratą całkowicie przytomności ktoś chwycił mnie za rękę i pociągnął mnie do góry. Mimo że byłam pod wodą, na samym dnie jeziora, czułam w miejscu gdzie mnie trzymał dziwne uczucie. Było to bardzo przyjemne zimno. Zemdlałam. Przebudziłam się na brzegu przemoczona. Otworzyłam delikatnie oczy i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka który mnie reanimował. Słyszałam również jego głos
- Głupia, po co tam wskakiwałaś! - znałam ten głos - Nie waż mi się teraz tutaj udusić! Nie przy mnie!
- J...Jack? - otworzyłam oczy szerzej i wyplułam całą wodę która mi naleciała
- Żyjesz! - przytulił mnie mocno - Tak się cieszę! Ale nie jestem tym o którym myślisz.
- I tak wiem swoje. - poczułam że znów odpływam - Proszę nie zostawiaj mnie.
Zemdlałam. Gdy obudziłam się ponownie byłam sama a na niebie był już księżyc. Nie jestem pewna czy to mi się śniło czy zdarzyło się naprawdę ale... To było miłe. Jedyne co mogło mnie utrzymać w przekonaniu że to się zdarzyło były mokre włosy i zjedzone jedzenie. Wróciłam do zamku naładowana pozytywnymi wibracjami które znikły jak tylko zobaczyłam Bena stojącego pod bramą. Gdy mnie zobaczył podszedł
- Pływałaś? - dotknął moich mokrych włosów
- Nie twoja sprawa. - cofnęłam się do tyłu
- Nie martw się jakbym chciał cię pocałować już bym to zrobił. - szepnął mi do ucha - Ale powiem ci że słodko wyglądasz w mokrych ciuchach.
Poczułam jak robi mi się gorąco na policzkach. Całkowicie zapomniałam o ubraniach! Pobiegłam do swojego pokoju się przebrać. Kiedy usiadłam ubrana już w suche ciuchy na łóżku, odezwał się mój brzuch. Uważając na to by nie wpaść na Bena zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie tosty z którymi wyszłam na zewnątrz. Wiatr był delikatny i ciepły co mnie uspokajało. Obok mnie usiadł Mick. Wziął jednego tosta i zaczął go jeść
- Co dzisiaj robiłaś? - rzucił spoglądając w gwiazdy - Znikłaś na cały dzień i się martwiłem.
- Byłam z... - zamyśliłam się a po chwili uśmiechnęłam - Przyjacielem.
- Więc tutaj utknął. - prychnął powstrzymując śmiech - Idziemy jutro na basen? Minnie chciała iść.
- Z wielką chęcią. - uśmiechnęłam się
Wróciłam do pokoju i zasnęłam. Śnił mi się bardzo dobry sen tej nocy.

2 komentarze:

  1. Mieszkają w jakimś starym zamku, prawdopodobnie bez prądu ale mają tosty xD Alice nie umie pływać, już drugi raz prawie się utopiła. W sumie mogła sama wysuszyć swoje ubranie, zamiast wracać przemoczona, w końcu włada ogniem i na dodatek zrobiła już to wcześniej kilka razy. ps. to powinien być już rozdział 15 :)

    OdpowiedzUsuń