Mick podszedł do nas z uśmiechem na twarzy. Cały czas miałam wtuloną w siebie dziewczynkę. Chłopak w kapturze ciągle się śmiał pod nosem co mnie strasznie denerwowało. Zawiesił się Mick'owi na ramieniu
- No opowiedz nam o swojej córeczce. - wskazał na dziewczynkę, uśmiech znikł z twarzy Mick'a
- Co tutaj robisz? - spojrzał na dziewczynkę
- Chciałam się pobawić, ale... - spróbowała się schować w moich ramionach - Nikt nie chciał.
- Mick, tak się nie traktuje dzieci. - warknęłam ściskając ją - Dzieci powinny mieć gdzie wracać.
- Ty to mówisz? - Mick prychnął
- Ogarnij się. - powstrzymał go kaptur - Nie jej wina że jej matka tak ją traktowała. Ty nie musisz popełniać tego błędu. Popatrz mi w oczy i powiedz że nie kochasz tej małej.
- Tato? - odwróciła głowę w stronę Mick'a
- Eh... - Mick podszedł do nas i pogłaskał dziewczynkę po głowie - Twoja mama bardzo cię kochała, nawet dała ci imię. - uśmiechnęłam się i wypuściłam ją, od razu rzuciła się Mick'owi w ramiona - Minnie, pasuje ci?
- Tak! - oboje uśmiechnęli się po czym dziewczynka popatrzyła na mnie i na kapturka - Dziękuję!
- Słodko... - stwierdził kapturek zapatrzony w tą rodzinną scenkę. Wykorzystując sytuację zdjęłam mu kaptur. To był jakiś krótkowłosy szatyn. Spojrzał na mnie zdziwiony - Nie zrobiłaś tego...
- Kim jesteś? - otworzyłam szeroko oczy
- Oberwie mi się za to. - podrapał się po głowie zmieszany - Jestem Ben. Teraz mogę się czuć jak trup.
- Dlaczego się ukrywałeś? - chwyciłam go pod szyją za bluzę i przyciągnęłam do siebie - Dlaczego podrzuciłeś mi telefon od James'a?
- Co? - patrzył na mnie zdziwiony - Ja ci nic nie podrzuciłem!
- Tylko ty miałeś do tego okazję. Nikt inny się do mnie nie zbliżył, ty miałeś okazję wtedy gdy byliśmy w piwnicy. - odrzuciłam go od siebie i spojrzałam na Mick'a - Ty wiesz wszystko. Mów że to on mi podrzucił... - wyjęłam telefon z kieszeni - ...ten telefon.
- To nie on. - Mick wziął Minnie na ręce i wrócił do środka
- Skoro nie ty... - ścisnęłam pięści i zwróciłam się do Ben'a - Skoro nie jesteś z James'em to z kim? Minnie jak cię zobaczyła powiedziała woda, mi powiedziała żywioł nad którym władam. Ale tobie? Mogła powiedzieć tylko żywioł z którym masz do czynienia a skoro to woda to tylko James albo... - uśmiechnął się wrednie - Z czego się śmiejesz?
- Z twojego rozumowania. - wybuchnął śmiechem - Nawet nie wiesz czy ta mała wdała się w ojczulka czy w mamuśkę! Ha ha ha! Dawno się tak nie uśmiałem!
- Co jest w tym śmiesznego? - cofnęłam się od niego
- Naprawdę nic nie rozumiesz. - spojrzał na mnie rozbawiony i zakrył usta ręką - Ale to jest w tobie słodkie.
- Słucham? - poczułam jak robię się czerwona na policzkach
- Może Jack cię zostawił, ale ja tego błędu nie popełnię. - puścił mi oko i poszedł za Mick'iem
- To chyba żart... W końcu i tak nic nie wiem. - przejechałam ręką włosy - Ech... A gdzie jest Evi?
Poszłam do pokoju. Leżał na moim łóżku i spał. Tylko że... Nie oddychał. Podeszłam bliżej i dotknęłam go, zmienił się w popiół. Był ze mną jeden dzień i już zniknął.
- Teraz czekać aż powstaniesz. - uśmiechnęłam się i zebrałam jego prochy do miseczki - Żeby to było takie proste.
Położyłam go na stoliczku obok łóżka i położyłam się. Na zewnątrz było już ciemno. Usłyszałam jak drzwi się otwierają. Ktoś podszedł do łóżka i usiadł obok mnie
- Miałaś nadzieję że jestem kimś innym, prawda?
- Tak, macie podobne głosy... - wstałam i spojrzałam mu w oczy
- Cóż gdybyś go teraz spotkała... - uśmiechnął się i kiwnął głową - ...straciłabyś całą wiarę w niego.
- Dlaczego? - otworzyłam szeroko oczy
- Kiedy nie ma się czegoś ważnego dla serca, nawet Bóg może się zatracić. - spojrzał na mnie rozczulony - Sprawię że o nim zapomnisz. - zbliżył się do mnie - Ze mną będziesz szczęśliwsza niż z nim.
- Co ty chcesz zrobić? - odsunęłam się aż pod ścianę ale on nadal się przysuwał
- Pozwól mi. - położył dłoń na mój policzek i przywarł czołem do mojego czoła - Chcę byś była szczęśliwa.
- Nawet mnie nie znasz. - spróbowałam się wyrwać ale chwycił mnie za ręce
- Dużo o tobie słyszałem, wystarczająco dużo by móc się w tobie zakochać. - spojrzał mi głęboko w oczy - Pozwolisz mi się do siebie zbliżyć?
- Nie... - pocałował mnie namiętnie a wokół nas pojawił się płomień. Przestał. - ...Wiem.
- Czyli mam szanse. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło - Zapomnisz o nim, obiecuję.
Odwróciłam od niego głowę a płomień znikł. Wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą. Całą noc nie mogłam spać.
To chyba podchodzi pod gwałt xd Alicja daje się wszystkim dotykać, całować, brać na ręce i rozbierać, biedna albo głodna wrażeń :D
OdpowiedzUsuń