niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział dwudziesty dziewiąty "Rodzeństwo"

- Jak to? - Mary patrzyła na nas z zaskoczeniem w oczach, wiedziałam że powinniśmy jej powiedzieć ale to zależy od decyzji Jack'a - Już trzeci raz słyszę od was że jestem jego siostrą, chyba zasługuję na wyjaśnienia?
- Zasługujesz, tylko czy najpierw możemy uspokoić Jack'a? - poprosiłam widząc załamanie na twarzy Jack'a - Jeśli się lepiej poczuje, wszystko ci wyjaśnimy. Zgoda?
- Dobrze, gdy tylko zacznie nad sobą panować wszystko mi powie. - odeszła od nas zdenerwowana
- Póki co ją mamy z głowy, jak się uda to do jej wyjazdu niczego się nie dowie. - stwierdził spokojniejszy Mick i położył rękę na ramieniu Jack'a - Epoka lodowcowa minęła?
- Nie wiem... - ścisnął mocniej moją dłoń - ...Naprawdę ja to zrobiłem?
- Tak, musisz nad sobą zapanować. - uśmiechnęłam się - Pamiętasz jak mi to kiedyś powiedziałeś?
- Pewnie. - również się uśmiechnął - Wiem że muszę to zrobić z jednego powodu, mogę cię stracić.
- Nie martw... - przytulił mnie do siebie - Jack?
- Jeżeli cię stracę - zamilkł na moment po czym spojrzał mi w oczy - stracę wszystko.
Wszyscy zamilkli i czekali na moją odpowiedź, byłam tak zaskoczona że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Po chwili Mick nas od siebie odsunął
- Wiesz czym to grozi, prawda? - Mick spojrzał zdenerwowany na Jack'a - Znam cię, wiem że długo nie wytrzymasz.
- Nie pozwolę by coś jej się stało. - objął mnie ramieniem, wychodząc natknęliśmy się na Mary - Przyjdź do mnie, wszystko ci wyjaśnię.
- Nareszcie. - uśmiechnęła się i ruszyła za nami do pokoju Jack'a
- Jack, o co chodziło Mick'owi? - spytałam niepewna
- Nie ważne... - pocałował mnie w czoło i weszliśmy do jego pokoju - Siadaj gdzie chcesz. - usiadł na fotelu i pociągnął mnie za rękę między swoje kolana na ziemię - Ty tu.
- Myślisz że będę grzecznym pieskiem? - prychnęłam patrząc na niego, pocałował mnie w usta i mocno przytulił - Wygrałeś...
- Dobra powiesz mi w końcu prawdę? - przypomniała Mary - Chcę wiedzieć kim dla mnie jesteś.
- Jestem twoim bratem. - odpowiedział krótko - Kiedy byłaś mała, pojechaliśmy z rodzicami nad morze. Byłem przekonany że zginęłaś w momencie gdy zostałaś wessana przez wir wodny... - oparł głowę o ręce - Na szczęście twój żywioł cię uratował. Tylko że straciłaś pamięć.
- Ale dlaczego nikt mi tego do teraz o tym nie powiedział? - po jej policzkach zaczęły spływać łzy - Dlaczego gdy się o mnie dowiedziałeś, nie skontaktowałeś się?
- Nie mógł. - szepnęłam smutna - W niektórych przypadkach, kiedy pacjent chory na amnezje dowie się takich rzeczy, może znowu stracić pamięć. Jack chciał wybrać dla ciebie najlepsze wyjście.
- Czy to prawda? - patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami
- Tak... - wymamrotał, jego oczy zaczęły się szklić - Bałem się że znowu stracę moją kochaną młodszą siostrzyczkę.
- Nie stracisz mnie już, nigdy. - Mary przytuliła Jack'a przeszłam pod nimi i postanowiłam im nie przeszkadzać.
Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Udałam się do swojego pokoju. Po zamknięciu drzwi poczułam jak przy nadgarstku zaczyna mnie mocno piec. Podciągnęłam rękaw i ujrzałam jak po skórze przebiega mi mały płomyk, tworząc dziwne znamię na całym ramieniu. Ból pochodzący z oparzenia był tak mocny że opadłam na kolana. Płomyk zniknął po dojściu do ramienia, tak samo ból. Podeszłam do lustra i przyjrzałam się wzorowi, wychodził z niego płomień zakreślony czerwoną linią. Po chwili coś w lustrze się zmieniło. Nie było tam mojego odbicia, był tam czerwonowłosy chłopak. Na ramieniu również miał ten wzór ale nie wyglądał na zaniepokojonego, wręcz przeciwnie. Uśmiechał się w moją stronę z ciepłem w czerwonych oczach. Odsunęłam się przerażona od lustra na co on tylko się zmartwił. Wyciągnął dłoń i gestem ręki wskazał bym podeszła, niepewna pokręciłam głową. Zaśmiał się i dotknął lustra, mały płomyk zakreślił kształt ptaka otoczonego płomieniami, otworzyłam szeroko oczy
- Evi? - podeszłam niepewnie do lustra - Jak?
Nic nie mówiąc uśmiechnął się. Obraz zniknął a razem z nim Evi, teraz widziałam tam tylko swoje odbicie. Jedyne co nie znikło to znamię na moim ramieniu, dzięki niemu, nie wiem dlaczego ale mam wrażenie że Evi będzie mnie teraz chronił. Odwróciłam się plecami do lustra i zobaczyłam, że drzwi do pokoju były uchylone.

3 komentarze: