Obudziłam się około szóstej rano. Na zewnątrz było jeszcze ciemno i ponuro. Feniks również się obudził i spojrzał na mnie swoimi małymi czerwonymi oczkami
- Trzeba by cię tu nazwać prawda? - pogłaskałam go po głowie w zamyśleniu - Hm... Może by tak... Evi? - przytulił się do mojej ręki - Podoba ci się? To dobrze. - wyjrzałam przez okno - Idziemy obudzić Mick'a?
Evi pokiwał twierdząco głową. Po porannej łazience wyszłam z pokoju z Evi'm na ramieniu. Na korytarzu było pusto i strasznie. Można było wyczuć straszną przeszłość która zamieszkiwała tu w dawnych czasach. Przeszedł mnie dreszcz. Zeszłam po schodach i przypomniałam sobie że nie wiem gdzie Mick ma swój pokój. Oparłam się zdołowana o ścianę i spojrzałam w sufit
- My to mamy pecha. - spojrzałam na Evi - Chyba go nie obudzimy.
- Już nie śpię. - ktoś chuchnął mi do ucha na co przypaliłam mu włosy - Spokojnie to tylko ja. - ugasił szybko mały pożar - Skoro już wstałaś to pora na pierwszy trening. Chodź za mną.
- Tak to bywa jak się mnie straszy. - mruknęłam znudzona - Znowu mnie zaprowadzisz do jakiejś ciemnej piwnicy?
- Spokojnie, każdy twój trening będzie się odbywał w piwnicy. - uśmiechnął się przerażająco i zaprowadził mnie do dużej piwnicy wypełnionej świecami - Spokojnie nic ci nie zrobię.
- Zgaduję że mam zapalić te świeczki? - wskazałam na jedną świeczkę palcem
- Tak. Chcę wiedzieć na ile panujesz nad żywiołem. - związał mi oczy - Zapal co drugą świeczkę.
- Jak mam to zrobić skoro ich nie widzę? - mruknęłam zdołowana
- Wyobraź sobie cztery świeczki, zapalasz tylko co drugą. - wyobraziłam to sobie - Słyszysz?
- Niby co? - zdjęłam materiał z oczu
- Musisz słyszeć skwierczenie ognia. Jeśli tego nie usłyszysz i nie poczujesz tego ciepła. - postawił rękę nad płonącą świeczką - Będzie tak jak tutaj każda zapalona. Czyli słaba kontrola. Popatrz. - zdmuchnął jedną a za nią zgasły inne - Jeden podmuch a zgasły wszystkie. Postaraj się.
- Eh... - zamknęłam jeszcze raz oczy i wyobraziłam sobie cztery świeczki. Zapaliły się co drugie i spróbowałam je usłyszeć. Słyszałam delikatny odgłos a po chwili ciepło w rękach. Otworzyłam oczy. Świeciły się wszystkie świeczki - To żart?
- Ty się wcale nie starasz. - zdmuchnął je - Pokaż mi że chcesz tu być i chcesz się tego nauczyć.
- Chcę tego. - powtórzyłam wszystko jeszcze raz. Tym razem ciepło przeszło przez całe moje ramie. Otworzyłam oczy i znowu, wszystkie się świeciły - Ja chcę!
- To mi to udowodnij. - ponownie je zgasił jednym dmuchnięciem - Będziemy tu siedzieć tak długo aż ci się nie uda.
- A śniadanie? - spojrzałam na niego z pretensją
- Dzięki że pytasz nie jestem głodny. - uśmiechnął się siadając na krześle obok - No próbuj dalej.
- Denerwujesz mnie. - zacisnęłam pięść i spróbowałam ponownie. Nic to nie dało. - Żart?
- Czemu tak myślisz? - Mick wyglądał jakby zaczął się dobrze bawić - Spróbuj jeszcze raz.
- Jaki to ma sens? - spytałam retorycznie i powtórzyłam wszystko. Całe moje ciało przeszło ciepło. Otworzyłam oczy. Tym razem żadna się nie paliła - Jestem pewna że mi się tym razem udało!
- Jeszcze raz. - zakrył usta ręką powstrzymując się od śmiechu
- Zaraz spalę cię żywcem. - powtórzyłam wszystko. Otworzyłam oczy i powróciłam do początku. Paliły się wszystkie - Coś mi tu nie pasuje.
- Pozwól że ci wyjaśnię. - Mick wstał, podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę - Teraz zamknij oczy. - zamknęłam - Wyobraź sobie świecę. - wyobraziłam - A teraz ją zapal. - zapaliła się - A teraz nadal nie otwieraj oczu. - Poczułam coś ciepłego na mojej ręce. To była świeca - Ona się pali. Powiedz czy druga się świeci.
- Nie świeci. - nie wyczułam żadnego ciepła
- Błąd. - otworzyłam oczy i znowu wszystkie świece się paliły - Jesteś beznadziejna.
- Możesz wyjść na moment? - zaczęłam podejrzewać że przez niego mi się nie udaje. Wyszedł z wrednym uśmiechem na twarzy - Jeszcze raz. - Zamknęłam oczy. Powtórzyłam wszystko dokładnie jeszcze raz. Otworzyłam je. Świeczki paliły się co druga. - Mick! To ty je zapalałeś! - otworzyłam drzwi Mick zdążył już uciec - Mick!
Wyszłam zdenerwowana na górę. Było już jasno. Mick rozmawiał z kimś w kapturze. Podeszłam do niego wściekła
- Ładnie to tak oszukiwać? - położyłam ręce na biodra - Udało mi się.
- Ale gdybym cię nie podpuścił nie czułabyś ciepła w całym ciele prawda? - uśmiechnął się i zwrócił do mężczyzny - Jak widzisz wszystko jest dobrze. Jak tam Sin?
- Bardzo dobrze. Popatrz na nią. - wysunął palec a na nim usiadł koliber - Ostatnio jest strasznie marudna.
- Pewnie jest zła za to co zrobiłeś? - Mick spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem - Alice ten pan chciał zobaczyć feniksa.
- Skąd on o nim wie? - spojrzałam zainteresowana na mężczyznę - I kim on jest? Poza tym jeśli z kimś rozmawia to kaptur powinien zdjąć.
- Pyskata jesteś. - usłyszałam drwinę w jego głosie. Znajomym głosie
- Kim jesteś? Brzmisz skądś znajomo... - wyciągnęłam rękę by zdjąć mu kaptur ale się odsunął - Proszę mi powiedzieć.
- Pokaż ptaka. - Jego głos z kimś mi się kojarzył. Moment. Jack! Ale Jack nie miał kolibra. Spojrzałam na Sin - Skoro nie chcesz mi powiedzieć kim jesteś to powiedz mi skąd go masz.
- Nie twoja sprawa dzie... - przerwał w połowie zdania - Chyba już pójdę. Miałem zamiar zobaczyć mitycznego ptaka ale cóż... Widać kłamałeś że ona się z nim zaprzyjaźniła.
- Nie kłamał! Evi! - Na moim ramieniu usiadł Evi - I co?
- Łatwo cię zmanipulować. - rzucił krótko
- Zaraz kogoś uduszę. - warknęłam zła - Mick co dalej? - zobaczyłam jego zainteresowanie naszą dwójką - Mick! Trening!
- A! Tak! - ocknął się - Kapturek też będzie cię trenować. - uśmiechnął się głupio - Tylko mi tu jej nie podrywaj! Zajęta jest!
- Przez kogo? - oboje rzuciliśmy w niego wściekłym tonem - Hm?
- Nie ważne... - chwycił mnie za ramie i odprowadził od Kapturka - Idź trenować wyczucie ciepła.
- Ale... - zobaczyłam jego powagę której Matt kazał mi unikać - ...Dobra.
Strasznie dużo informacji, łatwo się pogubić ;p
OdpowiedzUsuń