- Co ty mówisz? - cofnęłam się od niego - Nie mogłeś się we mnie zakochać. Niby w czym?
- Właśnie w niczym. Sprawdzałem czy mi ufasz. Jeśli byś mi ufała nie cofnęłabyś. Powiem ci coś. - uśmiechnął się i poprawił grzywkę - Dorastałem razem z James'em. Jest dla mnie jak brat.
- Nie rozumiem, co to ma wspólnego z tym co mi przed chwilą powiedziałeś?
- To że nigdy go nie zdradzę. A ty jesteś dla mnie zwykłą obcą kobietą która myśli że mnie zna. - wyjrzał przez okno - To co mówili dziś Matt i Lilly, to prawda. Mam cię oddać.
- Czyli specjalnie mnie tutaj przywiozłeś? - smutna zawiesiłam wzrok na podłodze
- Nie, jestem takim typem który nie lubi łatwej ofiary. - spojrzałam na niego zdziwiona - Masz pięć minut by się tu ukryć. Jeśli cię nie znajdę przez półgodziny, odjadę i wezwę do ciebie Matt'a. Chyba sprawiedliwe? Tym bardziej że powinnaś znać tutaj każdy kąt. Uciekaj, nie ruszę się z tej kuchni przez całe pięć minut.
- Jack... - popatrzyłam tak przez chwilę i pobiegłam na piętro
Weszłam na ostatnie piętro, wyszłam przez okno i usiadłam na dachu. Widziałam stąd całe miasteczko i las w którym była nasza kryjówka. Już nie nasza, Jack'a tam od dziś nie będzie. Niepotrzebnie go broniłam przed Lilly i Matt'em. Schowałam twarz w dłoniach
- Naprawdę ci ufałam. - wymamrotałam zdenerwowana - Musiałeś mnie zawieść?
Usłyszałam dźwięk silnika, Jack odjeżdżał na motorze. Czyli siedzę tutaj już półgodziny. Poczekam jeszcze chwilę a przyjadą po mnie. Hałas zaczął powoli zanikać a Jack oddalać. W pewnym momencie się zatrzymał. Spojrzał na mnie i wyjął coś z kieszeni, pewnie telefon ponieważ przyłożył go do ucha. Wyrzucił to i odjechał dalej
- Pajac jeden. - mruknęłam zła - Czyli teraz do nich zadzwonił, trzyma się reguł. Jest uczciwy.
- Widzę że nadal jesteś po jego stronie. - stwierdziła Lilly obok mnie - Jack dzwonił do nas wcześniej, nie wiem do kogo teraz dzwonił.
- Rozmawiał z James'em. Powiedział że go przejrzeliśmy i nie udało się zdobyć Alice. - z okna wyszedł Matt - Wiem już dlaczego mu ufałaś. W ogóle cię nie szukał.
- Czyli od początku chciał mnie wypuścić?! - straciłam równowagę a Matt mnie szybko złapał - Zrobił to by mnie ochronić?!
- Jak już mówiłem on jest dla mnie zagadką. - wzruszył ramionami - Zawsze robił coś innego niż zakładałem. Nawet gdy chciał coś chronić za wszelką cenę, odchodził od tego. Nas również zostawił.
- Gdy nie potrafiliśmy panować nad żywiołami, uczył nas po czym odchodził. Kiedy sami ją opanowaliśmy wracał. - dopowiedziała Lilly - Jakby w ten sposób nam pomagał.
- Może teraz chce to zrobić ze mną? - uśmiechnęłam się - A możecie mi opowiedzieć o dzieciństwie Jack'a? Jeśli coś wiecie?
- Wiem tylko tyle że jest bardzo zżyty z James'em. - Matt podrapał się po głowie - Nigdy go nie zdradził mimo wszystko. Zawsze gdy walczyli przeciwko sobie, Jack nigdy nie atakował.
- Jak to nigdy? - spojrzałam zdziwiona na Matt'a
- Zawsze pozwalał się zranić ale nigdy nie atakował. - Matt wyglądał na zdziwionego - A co?
- Tak tylko pytam. Wiecie o czymś jeszcze?
- Podczas wakacji nad morzem utopił swoją rodzinę. - dokończyła Lilly - Wtedy jego młodsza siostra miała dwa lata. Tak jak ty panowała nad ogniem. Wiedział o tym ponieważ kilka razy budził się w nocy gdy płakała i ją ratował. Niestety nikt nie znalazł jej ciała. Pewnie jak się pojawiłaś i panujesz nad tym samym żywiołem chciał traktować cię jak młodszą siostrę ale coś się w nim zmieniło.
- I to wszystko go zmieniło... Rozumiem. - popatrzyłam w stronę miasteczka - Muszę przestać mu ufać i pokazać że poskromię ten ogień.
- Wiemy że ci się uda. - Matt potargał mnie po głowie - Dasz radę.
- Będzie mi tylko brakować jednej rzeczy...
- Jakiej? - spytała zdziwiona Lilly
- Dziewczynki. - zaśmiałam się - Zobaczycie że dam radę!
No dobra, zwracam honor.
OdpowiedzUsuń