Razem z Jack'iem pojechałam na motorze do centrum handlowego niedaleko. Zanim Lilly i Matt do nas dojechali poszliśmy się przejść po całym centrum. Stanęliśmy przed sklepem z grami
- Grasz? - spytał zainteresowany Jack
- Jak myślisz w jaki sposób mogłam się odizolować od świata? - odpowiedziałam zdenerwowana i weszłam do środka - Wow! Mają nowego Assasina!
- Nie gadaj! Gdzie?! - Jack wbiegł za mną i razem patrzyliśmy na stertę gier - Chciałabyś ją?
- Jeszcze pytasz?! Pewnie! - odpowiedziałam mu z pretensją - Niestety pieniędzy nie mam. Chodźmy, pewnie już dojechali.
- Tak, chodźmy.
Wyszliśmy na parking. Lilly i Matt już stali z jakąś dziewczyną. Nie poznałam jej ponieważ stała do nas tyłem. Podeszliśmy do nich i wtedy się odwróciła. To była Trish.
- Alice! - od razu rzuciła mi się na szyję - Strasznie długo nie było cię w szkole! Co się stało?
- Miałam małe problemy. - odpowiedziałam zdziwiona - Co ty tu robisz?
- Martwiła się o ciebie. - odpowiedział Jack
- Nie ciebie pytałam. - spojrzałam morderczym wzrokiem na niego po czym na Trish - Więc?
- Na prawdę się martwiłam. A tak w ogóle... - wzięła mnie na bok i zaczęła szeptać - Co cię łączy ze szkolnym przystojniakiem?
- Załamujesz mnie na każdym kroku. - mruknęłam zdołowana
- Dobra chodźmy na czekoladę! - zasugerowała Lilly - Potem sobie pogadacie.Albo chłopacy pójdą się napić a my na zakupy!
- Planowałaś to od początku, przyznaj się Lilly. - zaśmiał się Matt - No ale czemu nie? Co ty na to Jack?
- Nie ma sprawy. Trochę musimy odpocząć od siebie. - Jack wzruszył ramionami i się rozdzieliliśmy
Poszłyśmy do New Yorker'a, Levi's i do H&M. Lilly i Trish widać świetnie się bawiły ponieważ co chwilę biegały do przymierzalni a ja stałam z powiększającą się stertą toreb.
- Hej Alice! Znalazłam coś dla ciebie! - zawołała mnie Trish - Lilly mogłabyś przypilnować zakupów?
- Pewnie, przecież ona też musi sobie coś kupić. - Lilly podeszła do mnie i popchnęła w stronę Trish - Rozluźnij się.
- Łatwo mówić. - niechętnie ruszyłam do Trish - Co ciekawego znalazłaś?
- Popatrz! - pokazała mi czerwoną bluzę - Pasuje do ciebie!
- Jest śliczna. - przyjrzałam się jej - Pójdę ją przymierzyć.
- Poczekaj. - podała mi stertę ciuchów - Cały czas brałam też te które tobie mogą się spodobać. Przymierz je wszystkie.
- Nie za dużo? Mamy tyle pieniędzy? - przerażona patrzyłam na całą stertę ubrań
- Na razie idź przymierz! - popchnęła mnie do przebieralni - Zawołaj jak będziesz gotowa!
Ruszyłam w stronę przebieralni bardzo niechętnie. Weszłam do środka i ściągnęłam bluzkę. Poczułam lekki powiew od strony drzwi. Ktoś przyłożył mi rękę do ust
- Cicho siedź. - szepnął mi do ucha - No patrz dziewczynko. Nie mogę mówić że jesteś płaska. - Spiorunowałam go wzrokiem i spróbowałam się wyrwać - Przestań. Lucy jest na zewnątrz a po tym jak załatwiłaś James'a pewnie chce zemsty. Mamy szczęście że nas nie wyczuje. - wypuścił mnie i zdjął bluzkę
- Ty masz w ogóle po kolei w głowie?! - krzyknęłam wściekła - Zakładaj to z powrotem!
- Dobrze że masz tutaj tyle ciuchów. Na dół. - wskazał palcem w dół
- Nie pozwalasz sobie na za dużo? - wzięłam szybko jakąś bluzkę i się nią zakryłam
- A ty sobie za bardzo fantazjujesz. Chowaj się pod ubrania. - rzucił we mnie ciuchami - Masz się pod nimi ukryć. Ja odprawię Lucy.
- Trzeba było od razu... - schowałam się pod ubraniami
- I siedź cicho. O cześć Lucy!
- Wiesz że to damska przebieralnia, prawda? - pierwszy raz usłyszałam głos Lucy, jest strasznie chłodny i spokojny. Tak jak kiedyś ja.
- I co? Mam w tym stroju wyjść na sklep? - zaśmiałam się cicho - Poza tym znasz mnie.
- Właśnie. Znam cię. I dlatego martwię się że tu jesteś.
- Nie podnosisz na duchu.
- Lepiej się ubierz i wyjdź bo ktoś nam na zawał zajdzie. - Ja prawie zaszłam. - Widzę że lubisz damskie ciuszki.
- A wiesz... Chodzi o to że... Nie mam nic na swoją obronę. - zachichotałam - A co ty tutaj robisz?
- Przyszłam na zakupy. Muszę kupić nowe ubrania dla James'a. Twoja koleżanka spaliła mu ciuchy. Niestety on nadal z niej nie zrezygnował. Woli ją zabić niż wam oddać.
- Powiedział ci to? - w głosie Jack'a wyczułam przerażenie podobne do tego jakie sama czułam
- Widzę że się o nią martwisz. Ja oczywiście również mam zamiar brać udział w tym polowaniu. Jak ją znajdę... Zabiję. Nie ważnie gdzie i kiedy. Zabiję. Zapamiętaj to i ją ostrzeż. Nie będę miała skrupułów. Do zobaczenia.
- Cześć. - usłyszałam zamknięcie drzwi - Ona jest straszna. Możesz wyjść.
- Jack... - spojrzałam na niego przerażona co mocno go zdziwiło - Ja się boję.
- Nie martw się dziewczynko. - przytulił mnie - Nie pozwolę by coś ci się stało.
Siedziałam w niego wtulona a przerażenie powoli zaczęło mnie opuszczać. Po chwili ktoś zapukał w drzwi
- Alice! Wchodzę! - drzwi się otwarły a w nich stała Trish razem z Lilly - No co ja widzę! Ładnie to tak?
- Co? - przypomniałam sobie że oboje nie mamy bluzek - To nie to o czym myślicie!
- Więc tak mają wyglądać wasze treningi? - zaśmiała się Lilly - Jack wykorzystujesz sytuację.
- Skończcie, najadłem się już dzisiaj wstydu. - zabrał swoją bluzkę, ubrał i wyszedł - Wracajcie już do nas. Lilly zapłać moją kartą.
- Jak zawsze. - popatrzyła za nim z wrednym uśmieszkiem
- Ja się chyba zakopię pod ziemię. - jęknęłam zdołowana - Będę miała święty spokój.
- Ale teraz go nie zaznasz, więc przymierzaj i nam potem wszystko ładnie opowiesz. - Trish z powrotem zamknęła drzwi do przebieralni - Więc?
- Nic się nie wydarzyło. - założyłam bluzę i spojrzałam w lustro - Ta bluza jest dobra.
Po długim przymierzaniu i przesłuchaniu spotkałyśmy się z chłopakami w McDonaldzie. Razem z Jack'iem siedziałam cicho zajadając się frytkami. Woleliśmy przemilczeć temat przebieralni. Niestety to był tylko nasz plan
- Matt czy Jack ci dzisiaj zniknął? - spytała Lilly a Jack zakrztusił się colą - Czyżbym poruszyła delikatny temat?
- Idę zamówić następne frytki. - wstałam szybko i ruszyłam do kasy
- Ludzi się nie porzuca.. - usłyszałam warknięcie Jacka - Co to za praca zespołowa?
- Praca zespołowa? Zaciekawiłeś mnie. - usłyszałam jeszcze głos Matt'a
- Nie trzeba mnie było nazywać maleńka. - zaśmiałam się pod nosem i podeszłam do kasy - Poproszę frytki powiększone.
- Już się robi. - mrugnął do mnie sprzedawca - Jestem Joe, a ty?
- Alice. Ile płacę? - wyjęłam portfel i zajrzałam do środka - Kurde.
- Nie ma sprawy, na mój koszt. Ale musisz mi dać swój numer. - podał mi frytki i ze swojego portfela dał pieniądze do kasy - Zgadzasz się?
- Nie mam telefonu. Przykro mi. Czekaj moment. - podeszłam szybko po Jack'a - Pożyczysz mi swój telefon?
- Po co? - głowę miał położoną na rękach po czym spojrzał na mnie - Jeśli pójdę razem z tobą.
- Co Jack jeszcze ci mało? - zaśmiała się Lilly
- Zgoda. - wzięłam mu telefon - Chodź ale nie przeszkadzaj.
- Je przeszkadzać? Właśnie zraniłaś moją duszę! - zaśmiał się - To po co ci on?
- Chłopak z kasy chciał mój numer za frytki. - chwycił mnie za rękę - Co ci znowu?
- Jesteś niekumata? On chce się z tobą umówić. - widziałam jak powstrzymywał śmiech - Coś z nim jest nie tak.
- Mam rozumieć że skoro ktoś chce się ze mną umówić to od razu jest coś nie tak? - spojrzałam na niego z pretensją
- Nie o to mi chodziło dziewczynko. - zabrał mi telefon - Który to?
- Myślisz że ci powiem?
- Nie, według mnie to ten co do ciebie kiwa. - Jack podszedł do Joe i wyjął kartę kredytową, szybko do nich podbiegłam - Chciałbym za nią zapłacić.
- Jesteś jej chłopakiem? - spytał zdziwiony Joe
- Nie. - powiedziałam szybko
- Tak. - powiedział Jack w tym samym momencie za co spiorunowałam go wzrokiem - Mogę w końcu zapłacić?
- Nie trzeba, to było na koszt firmy. - uśmiechnął się speszony - Przepraszam za problem.
- Nic się nie stało. - Jack wziął mnie pod ramie i odeszliśmy od kasy - Nie podoba mi się ten gość.
- Nikt ci się nie podoba. - warknęłam zła
- Ej my już pojedziemy do domu. - powiedział do Matt'a który do nas podszedł - Odwieź później Trish.
- Taki mam zamiar. Postaram się byśmy za szybko nie wracali. Dziewczyny planowały jeszcze wyjście do kina. Macie cały wieczór dla siebie. - zaśmiał się Matt
- Nie jesteśmy parą. - powiedzieliśmy oboje
- Rozumiem. - odpowiedział bez przekonania i wrócił do dziewczyn
- Chodź, szybko. - przyśpieszył kroku
W pół godziny dojechaliśmy do domu. Poszłam się wykąpać. Zamknęłam na klucz łazienkę w obawie przed nieproszonym gościem. Ubrałam się w spodnie od dresu i czerwoną bluzę którą dziś kupiłam. Jack siedział na kanapie i oglądał film. Usiadłam obok niego i nie wiem kiedy, zasnęłam.
Masz pewność że w Rumunii mają te sklepy? :D
OdpowiedzUsuńPS. "No patrz dziewczynko" nie powinno być maleńka?
OdpowiedzUsuńSą, takie mniejsze ale są. A maleńka to mówił James. Dziewczynko używa tylko Jack chodź w ostatniej notce użył maleńka by wkurzyć Alice. Przez co jest na niego zła. :P
OdpowiedzUsuń