Obudziłam się na kanapie. Było bardzo ciepło więc wtuliłam się w poduszkę. Coś wydawało mi się nie tak. Otworzyłam oczy i przyjrzałam się w jakim jestem położeniu. Byłam wtulona w śpiącego Jack'a i przykryta kocem. Przed nami stał zirytowany Matt
- Co wy robicie? - patrzył na mnie poważnym wzrokiem
- Śpimy? - powiedziałam na wpół przytomna
- Szanuję cię za odwagę. - Lilly patrzyła na mnie z boku - Ja bym się tak bała.
- Czego? - spojrzałam na nią
- Śpisz na kanapie ze zboczonym facetem w okresie dojrzewania, świeżo po nakryciu was bez bluzek w przebierani w sklepie. - odpowiedziała a ja wyskoczyłam jak oparzona spod koca - Czułam że tak zareagujesz.
- Dlaczego on spał obok mnie?! - schowałam się za Matt'em
- Nie martw się nic ci nie zrobiłem. - zobaczyłam jak Jack patrzy na mnie znudzony - Gdy zobaczyłem że zasnęłaś przykryłem cię, zostałem tu tylko dlatego że trzymałaś mnie mocno za rękę. Oglądałem telewizję ale też zasnąłem.
- Nie wykorzystana szansa boli, co nie? - zaśmiała się Lilly
- Przepraszam że w ciebie zwątpiłam. - wyszłam zza Matt'a
- Nic się nie stało. Idź się ubierz. - Jack wstał i ruszył do swojego pokoju - Za pięć minut chcę cię tu widzieć. Zaczynamy trening.
- D...Dobrze! - poczułam się jak w wojsku
- Wrócił stary Jack. - warknęła Lilly - Lepiej się nie spóźnij. Inaczej trening zmieni się w tortury.
- Naprawdę? - popatrzyłam za Jack'iem
- Tak, niestety on nadal jest dla mnie zagadką. - Matt wyglądał na zamyślonego - Alice, lepiej trzymaj się od niego z daleka. Bądź tylko na treningach.
- Dlaczego? To że wy go nie rozumiecie nie znaczy że mamy mu nie ufać. - spojrzałam na nich z pretensją - Jak was poznałam dalibyście się za siebie zabić. A teraz? W tej chwili bardziej ufam jemu niż wam.
- Alice, on wczoraj rozmawiał z Lucy. - powiedział poważny - Zobaczył ją i od razu za nią poszedł. Nic mi nie powiedział.
- Obawiamy się że chce się że... - Lilly patrzyła na ziemię po czym na mnie - ...Chce cię im oddać.
- Nie wiecie wszystkiego! - Matt położył rękę na moje ramie - Nie wiecie czy z nią rozmawiał!
- Alice idź się przebierz. - rozkazał Matt
- Idioci! - wyrwałam ramię spod jego ręki i ruszyłam do pokoju - Jack mnie wtedy uratował.
Przebrałam się i wyszłam z pokoju. Jack stał przy kanapie patrząc na mnie zimnym wzrokiem. Bez słowa wyszliśmy na zewnątrz. Usiadł na motor i podał mi kask. Usiadłam za nim i mocno go przytuliłam. Pojechaliśmy do mojego domu. Weszliśmy do środka
- Dlaczego tu jesteśmy? - rozejrzałam się smutna po korytarzu
- Tylko tutaj tamta dwójka nic nie słyszy. - zamknął wszystkie okna - Słyszałem jak mnie broniłaś.
- To dlaczego ty nic nie powiedziałeś? - spojrzałam na niego zdziwiona - Nic nie powiedziałam o tym jak mnie uratowałeś przed Lucy, ale oni myślą że chcesz nas zdradzić.
- A ty tak nie myślisz tylko przez to że cię uratowałem? - oparł się o szafkę - Mogłem to zrobić byś mi zaufała.
- Ufam ci ponieważ nigdy nie zrobiłeś czegoś bym tego żałowała. - uśmiechnęłam się delikatnie
- A jeśli zrobiłem coś przez co powinnaś przestać mi ufać? - podszedł do mnie pewnym krokiem
- Niby co? - spojrzałam mu w oczy
- Zakochałem się w tobie?
Jako pisarka jesteś strasznie przewidywalna :P
OdpowiedzUsuńZapowiadało się ciekawie ale wyszło z tego romansidło, no nic lecimy dalej :D
OdpowiedzUsuń