Klęczałam tuż przed Mary i Ivan'em wpatrując się w dziewczynę. Widać było że spędziła tutaj więcej czasu niż ja, oczy miała podkrążone a na rękach siniaki. Spojrzałam przerażona na niewzruszonego Ivan'a
- Ty jej to zrobiłeś? - spytałam podchodząc do niej i chwytając za rękę - Kto jej to zrobił?!
- Nie twoja sprawa. - chwycił mnie za rękę ale ją zabrał ponieważ się oparzył - Ja jej tego nie zrobiłem.
- Chcę z nią pogadać na osobności. - warknęłam zirytowana - Chyba że mam spalić wszystko co tu się znajduje?
- Zaprowadźcie te dwie panienki do jednego pokoju, bez podsłuchu. - Ivan zapalił papierosa i kiwnął ręką - Lepiej Panny Swan nie drażnić w tym stanie.
- Dziękuję. - poszłyśmy razem z dwójką strażników do białego pokoju z kanapą - Przynajmniej mamy gdzie się usiąść.
- Skąd znasz moje imię? - spytała Mary a za nami zamknęli drzwi
- Mick mi o tobie opowiadał. - skłamałam siadając na kanapie - Siadaj.
- Mick? Brat Iris? Znasz go? Jaki jest? - zaczęła zadawać sto pytań na minutę - Ponoć jest wkurzający i dziecinny.
- No czasami jest taki ale zazwyczaj zachowuje się jak... - przypomniałam sobie uśmiechniętego Mick'a - ...jak ojciec.
- No to Iris może za bardzo narzekała... A czy znasz innych takich jak my? - usiadła obok mnie na kanapie - Ponoć w Rumunii jest nas więcej.
- Tak, jest Lilly i Matt - zobaczyłam ich uśmiechnięte twarze - James i Lucy... - przed oczami migło mi wspomnienie jak Lucy ścięła moje włosy i instynktownie chwyciłam jeden kosmyk - ...Do tego jeszcze... - zaczęłam płakać na wspomnienie nieprzytomnego Jack'a przy jeziorze - ...Jack!
- Przepraszam! Nie chciałam byś płakała! - przytuliła mnie, jej ciało było równie zimne jak ciało Jack'a - To był ktoś ważny dla ciebie, prawda?
- Ja go kocham. - wtuliłam się w nią - Ja muszę go zobaczyć! Muszę wiedzieć że z nim wszystko dobrze!
- Spokojnie, coś czuję że niedługo go spotkasz. - uśmiechnęła się i pogładziła mnie po głowie - Ja za to bym chciała wrócić do Anglii, Iris i Mark...
- Mark? - Popatrzyłam na nią ocierając łzy - To twój...?
- Nie! - zaprzeczyła od razu a na policzkach wyskoczył jej rumieńce - To mój przyjaciel!
- To dlaczego tak reagujesz? - uśmiechnęłam się i rozmarzyłam - Opowiedz mi o nim.
- Więc jest bardzo wesoły, zawsze myśli o innych dopiero później o sobie. Trochę to denerwujące... - zaśmiała się, widać że myślenie o nim jej pomaga - Zanim mnie porwali, nakrzyczałam na niego. Powiedziałam żeby przestał mnie traktować jak siostrę, pewnie teraz myśli że uciekłam i dlatego mnie nie szuka.
- Jesteś prawdopodobnie daleko od domu, możliwe że cię szuka ale daleko stąd. - spróbowałam ją pocieszyć - Jestem pewna że on cały czas się zamartwia.
- Dziękuję! - przytuliła się do mnie
- Tylko jak spotkasz chłopaka imieniem Jack to lepiej nie wspominaj o tym że się zakochałaś..- mruknęłam domyślając się jego reakcji starszego brata. Drzwi się otworzyły a w nich stanął Ivan wraz z szatynem - Czego?
- Twoja kolej Panno Swan na badania, Joe się tobą zajmie na ten czas. Ja muszę się pozbyć kilku bezdomnych. - patrzył na mnie swym bezuczuciowym wzrokiem - Kulką prosto w łeb.
- Potwór. - syknęłam i spojrzałam na chłopaka obok niego - My się znamy?
- Tylko przelotnie. - warknął a Ivan szepnął mu coś na ucho i odszedł - Ruszaj się.
- Zaraz wracam Mary. - uśmiechnęłam się i podeszłam do Joe
- A jak masz na imię? - spytała szybko Mary - Znam tylko twoje nazwisko...
- Jestem Alice. - pokiwałam jej i wyszłam z pokoju, czekało trzech strażników - Nie dasz sobie rady z jedną dziewczyną?
- Ze zwykłą, owszem, z magicznymi zdolnościami? Nie. - warknął i zaprowadził mnie do laboratorium - Lepiej bądź grzeczna. - wskazał fotel na środku pokoju - Usiądź.
- Dziękuję postoję. - uśmiechnęłam się wrednie - Sam usiądź wyglądasz mizernie.
- Siadaj. - jego ton zmroził mi krew w żyłach, potrafił być przerażający jeśli chciał
- Wytłumacz mi najpierw co mi zrobicie. - rozkazałam podchodząc do fotela - Inaczej nie usiądę.
- Wejdziemy ci do głowy i poznamy twe słabości, proste. - stanął za komputerem - Teraz siadaj.
- Nie pozwolę mieszać sobie w głowie! - warknęłam a obok mojej głowy przeleciała kulka z pistoletu - Chcesz mnie zabić?!
- Siadaj pókim dobry. - tym razem wycelował prosto we mnie strzelbą, przełknęłam ślinę - Natychmiast.
- Tania zabaweczka, póki co pogadajmy. - uśmiechnęłam się ukrywając strach - Powiedz, kiedy się spotkaliśmy? Jestem pewna że już kiedyś cię widziałam.
- Tracę cierpliwość. - mruknął odbezpieczając broń - Jeśli cię zabiję, zrobimy ten eksperyment na Mary.
- Nie pozwolę ci. - poczułam w sobie złość, nie dosyć że groził mi to jeszcze siostrze Jack'a - Nie denerwuj mnie lepiej.
- Bo co? Widziałem jak korzystanie z mocy cię wykańcza. To ja byłem tym chłopakiem za lustrem które stopiłaś, przede mną pokazałaś swą słabość. - uśmiechnął się i odłożył broń - Jesteś na tyle głupia by powtórzyć tamto?
- Czekaj, jak to byłeś ty to jeszcze wcześniej się spotkaliśmy. - otworzyłam szeroko oczy a w głowie pojawiło się wspomnienie jak chłopak w restauracji chciał mój numer - To byłeś ty?
- Nareszcie dotarło. - przewrócił znudzony oczami - A myślałem że rudzielce są bystre. Wtedy niestety twój chłoptaś mi przerwał, wkurzył mnie tym. Widziałem że ciebie również, ale wiesz że nadal jesteś mi coś winna za tamte frytki?
- Czego chcesz? - podszedł do mnie niebezpiecznie blisko i spojrzał prosto w oczy
- To bardzo proste, jak posłuszna dziewczynka słuchaj mnie bez żadnego protestu. Inaczej Panienka Mary oberwie. - podrapał mnie pod brodą - Rozumiesz czy wyjaśnić?
- Jesteś gorszy od Ivan'a. - warknęłam wściekła i kopnęłam go w brzuch - Zgoda ale jeśli dotkniesz mnie, nawet przypadkiem, spalę ci tę część ciała.
Beksa!
OdpowiedzUsuńNie ufać kolesiom z fast foodów..nigdy nawet jak ci żarcie proponują za darmo...
OdpowiedzUsuń