Zawiązali mi na głowie przepaskę, bym nie mogła zobaczyć gdzie jest ich kryjówka. Zdjęli ją dopiero wtedy gdy byłam już w pustym, białym pokoju. Odwróciłam się do lustra zirytowana
- Lustro weneckie? Bardzo mądrze, tylko ja chcę mieć jakieś łóżko przynajmniej! - warknęłam wściekła podchodząc do lustra - I do tego laptopa z podłączeniem do internetu, lodówkę, telewizor...
- Nie dostaniesz nic z tych rzeczy, chociaż jeśli będziesz grzeczna pomyślimy nad łóżkiem i telewizorem. - z głośnika na górze dobiegł głos mężczyzny - Od dziś codziennie będziesz brana do różnych badań.
- A mogę poznać twoje imię? - uśmiechnęłam się spokojnie - Skoro ty znasz moje, to miło by było gdybym ja znała twoje. Nie sądzisz?
- Skoro mamy przed sobą lata współpracy to zaczniemy od zaufania. - lustro weneckie się rozsunęło i w moją stronę ruszył starszy mężczyzna, ten sam który mnie porwał - Jestem Ivan, pochodzę z Rosji. - lustro się za nim zamknęło - Mam nadzieję że panienka będzie grzecznie współpracować.
- Nie mam najmniejszej ochoty z panem współpracować. - odsunęłam się do tyłu - Porwał mnie pan.
- Rozumiem iż nie darzysz mnie wielkim zaufaniem, może ktoś w twoim wieku bardziej by ci pasował. - uśmiechnął się - Tylko póki co, tylko mi możesz ufać.
- Niby dlaczego? - spojrzałam w jego szare zmęczone oczy
- Ponieważ wszyscy młodsi ode mnie chcą w łatwy sposób wznieść się w górę kariery, natomiast starsi są bezwzględni. - poważny oparł się o ścianę - Ja jestem na dobrej pozycji i szkoda mi cię.
- Gdyby było ci mnie szkoda nie porywałbyś mnie! - wrzasnęłam i usłyszałam jak ze ściany wychodzi broń - Myślałam że mi ufasz.
- Zbędne środki ochronne. - mruknął kiwając ręką a broń została schowana - Taką mam pracę by cię porwać, od paru lat cię obserwowałem. Nawet wiem kim jest twój znajomy ale nikomu nie mówiłem. Widziałem jakim uczuciem go traktujesz.
- Jack... - otworzyłam szeroko oczy - Jeśli coś mu się stanie...
- Póki co jest bezpieczny. - zapalił papierosa - Obiecałem ci to prawda?
- Pozwól dać mi znak że nic mi nie jest. - podeszłam do niego smutna - Proszę.
- Nie mogę. - lustro znowu się otworzyło a Ivan się odwrócił i zaczął odchodzić - Przykro mi ale już nigdy ich nie zobaczysz.
Rano w zamku, Jack został zmuszony do spania w klatce. Cały czas narzekał na to że nie może uratować Alice, do klatki podszedł Ben
- Chcesz ją uratować? - spytał poważny
- To przecież oczywiste, kocham ją. - warknął Jack spoglądając na niego - Czego tu szukasz?
- Mam w planach ją uwolnić, idziesz ze mną?
- Jeśli mnie stąd wyciągniesz - Jack podszedł do krat - Uwolnimy ją razem.
- Zgoda. - uścisnęli sobie ręce przez kratę
- No co ja widzę...
- Chyba nie myślisz że się na to zgodzę! - wrzasnęłam w stronę Ivan'a - Nie spalę człowieka byście zobaczyli jaka jestem silna!
- Panienko, ja nie proszę o twoją zgodę. Ty masz to zrobić. - zapalił spokojnie papierosa - To jest naprawdę ważne doświadczenie.
- Myślałam że mnie porwaliście by ludziom nic się nie stało! - przypomniałam zirytowana a papieros Ivan'a zaczął się szybciej spalać - Ja nie chcę nikogo ranić!
- To i tak jest bezdomny. - warknął wyrzucając spalonego papierosa
- To i tak człowiek! Nie myśl że dzielę ludzi na klasy! Dla mnie ty, ja i ten bezdomni jesteśmy równi i mamy takie samo prawo żyć! - podeszłam do niego i spojrzałam prosto w jego oczy - Nie zabiję ani jego, ani nikogo.
- Powiedz to swojemu ojcu. - podszedł do drzwi a ja poczułam żar w sercu - Przecież to ty go spaliłaś.
- Aż od tak dawna mnie obserwowałeś? - przyłożyłam rękę do serca - Niech ktoś przyniesie mi wody.
- Obserwowałem cię właśnie od tamtego momentu. - spojrzał w moją stronę przez ramie - Coś cię boli?
- Nie twoja sprawa, po prostu przynieście mi wody. - rozkazałam siadając w kącie pokoju - Muszę się napić.
- Najpierw zabij go. - do pokoju został wrzucony mężczyzna w obdartych ciuchach - Jak to zrobisz, dostaniesz wodę.
- Ponoć mogę ci zaufać. - przypomniałam - Prędzej sama zginę niż go spalę.
- Ufać mi możesz. - spojrzał na mężczyznę - Zabrać go, a Panience Swan przynieść wody, najlepiej 5l butlę.
- Jest tu ktoś jeszcze? - Ivan popatrzył na mnie - Czy jest tu ktoś taki jak ja?
- Tak. Kobieta. - odpowiedział i wyszedł a ja spojrzałam w jego stronę zdziwiona. Podbiegłam do drzwi i zaczęłam w nie uderzać
- Kto to jest?! Gadaj! - krzyknęłam przerażona - Pozwólcie mi ją zobaczyć!
Odpowiedziała mi głucha cisza. Obawiałam się że złapali Lilly albo Lucy, jeszcze gorzej jeśli Mary. Za wszelką cenę muszę ją zobaczyć, uderzałam coraz mocniej w drzwi
- Dajcie nam się zobaczyć! - klamka zaczęła się topić - Muszę ją zobaczyć! Ivan!
Opadłam zmęczona na kolana, naprawdę muszę wiedzieć kto jeszcze tutaj jest. Spojrzałam na lustro i mimo że czułam ogromny żar w sercu spróbowałam spalić lustro, spaliłam mały kawałek. Przez niego przejrzał jakiś chłopak, skądś był dla mnie znajomy. Podeszłam do okna trzymając się bluzki gdzie znajdowało się serce
- Kim jest druga dziewczyna? - warknęłam bez uczuć - Kim ona jest?!
- Nie mogę ci powiedzieć! - odsunął się przerażony od lustra - Muszę wezwać pomoc!
- Na twoim miejscu bym tego nie robiła. - spaliłam większą część lustra i przeszłam do małego pokoju - Gadaj, kim ona jest!
- Prędzej zginę! - wrzasnął uderzając plecami o ścianę
- Zostań tutaj. - podeszłam do drzwi i poczułam jak kolana mi się uginają - Wytrzymam to!
Zniszczyłam drzwi i weszłam na korytarz gdzie stało mnóstwo uzbrojonych ludzi
- Gdzie jest ta dziewczyna?! - wrzasnęłam coraz mocniej ściskając ręce - Muszę ją zobaczyć!
- Spokojnie panienko, jeszcze coś sobie zrobisz. - ostrzegł Ivan - Nie chcemy by to się źle skończyło.
- Zaprowadź mnie do niej! - wokół mnie pojawił się krąg ognia a ja opadłam na kolana - Muszę ją zobaczyć!
- Przyprowadzić dziewczynę. - rozkazał Ivan - Zaraz tutaj przyjdzie, powstrzymaj ogień.
- Nie! Najpierw chcę ją...!
- Ogień?! - obok Ivan'a stanęła młoda czarnowłosa dziewczyna - Ale to nie jest...
- Siostra Jack'a? - otworzyłam szeroko oczy a na wspomnienie Jack'a żar w sercu minął a ogień wokół mnie zniknął - Mary?
Będzie się działooo ;o
OdpowiedzUsuńHehe xD na to czekałam xD
OdpowiedzUsuńIvan stary rusek! Prawie jak hunger games xD
OdpowiedzUsuń