Po długiej przerwie zaczynamy nową część. Zmienia się wątek, ponieważ Alice zapanowała nad ogniem. Razem z tym, zmieniony został opis oraz tło. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie. Miłej lektury.
Dziewczyna 30 minut później, przyprowadziła Matt'a oraz Mark'a. Domyśliłam się, że wszyscy tutaj przyjechali... A to oznaczało więcej histerii. Gdy Mark wszedł do środka, podszedł do mnie smok którego wcześniej znalazłam. Widziałam że zainteresował się bałaganem oraz... Mark'iem...
- Mark, mogę cię poprosić? - podniosłam smoka i spojrzałam na Mark'a. Tęskniłam za nimi...
- Pewnie, za chwilę dojrzie James, musiał się ubrać... - zaśmiałam się, pewnie Lucy jest teraz zła. - O co chodzi?
- Zainteresowałeś kogoś. - podałam mu smoka. Widziałam między nimi jakieś podobieństwo...
Nagle poczułam piekące uczucie w ramieniu, tatuaż. Podwinęłam rękaw, świecił się na czerwono... W tym samym momencie smok zniknął, a w ubraniu Mark'a powstała wypalona dziura. Dzięki temu mogłam dostrzeć smoczy tatuaż na jego piersi, więc o to chodzi... Uśmiechnęłam się. To dlatego pojawił się tutaj dzisiaj rano...
- Masz wiernego towarzysza... - stwierdziłam, po chwili poczułam jak lód unieruchomił moje nogi - Witaj James...
- Co ty mu zrobiłaś? - zobaczyłam jak kucnął przy Jack'u - Wygląda jak porażony piorunem, tylko jak?
- To sprawka drugiego nieprzytomnego. - stopiłam lód i podeszłam do Ethan'a - Wystrzelił z niego piorun... Nie umiem tego wytłumaczyć ale...
- Ja mogę... - spojrzałam na czarnowłosą dziewczynę, nie odzywała się od powrotu z chłopakami... - Zauważyłam że potraficie panować nad żywiołami... I... Myślę że mogę wam o tym powiedzieć...
- Streszczaj się. - rozkazał James, dawno nie słyszałam jak się żądzi... Za tym akurat nie tęskniłam...
- Więc, ja też potrafię strzelać piorunami... Ale nie tylko! - wyciągnęła latarkę i wyjeła z niej baterie - Może to wygląda śmiesznie ale...
- Pośpiesz się. - ponaglił ją James, widać że nie ma humoru po tym co stracił z Lucy...
- Proszę. - wyrzuciła baterie na bok a latarka się zapaliła - Potrafię włączać różne przedmioty, możecie mnie uznać za przenośny akumulator. - zaśmiała się nerwowo - Poczytałam trochę w internecie i książkach... Moje moce podpisują się pod władanie energią... W międzyczasie znalazłam wziankę o was... I poleciałam do Transylwanii... Znalazłam zamek i wszystko ale was tam nie było... A potem spotkałam Matt'a na lotnisku, musiałam skorzystać! Nie wiedziałam, że jesteście tacy...
- Normalni? - skomentował James - Myślałaś że spotkasz jakiś staruszków? Albo obcych?
- Tak... - wymamrotała, nie dziwię się że była przerażona. James był naprawdę wkurzony...
- Przedyskutujemy to jak ich weźmiemy! - odwróciłam się do chłopaków - Jak ich bierzemy?
- Ja biorę Jack'a, nie wiem jak wy. - James zabrał Jack'a na plecy i zaczął wracać - Eve! Idziesz ze mną!
- Eve? - spojrzałam na dziewczynę która wybiegła z jaskini - Kto to?
- Dziewczyna tego gościa... - Matt wskazał na Ethan'a - Jesteście strasznie podobne...
- Niby w którym miejscu? - prychnęłam - Ja jestem jedyna w swoim rodzaju.
- Ta, jasne... - Matt oraz Mark zaśmiali się podnosząc Ethan'a
- Alice? - dziewczyna położyła rękę na moje ramie - Możemy porozmawiać?
- Nie lepiej najepierw wrócić do domu? - wskazałam na chłopaków wychodzących z jaskini
- Chcę tylko wiedzieć co myślisz o tym, co powiedziałam... - wymamrotała, wcześniej myślałam że jest bardziej pewna siebie...
- Nie wyglądasz na kogoś kto by kłamał w tym temacie, a po tym co tutaj widziałam... - uśmiechnęłam się do niej - Jestem w stanie ci uwierzyć. A teraz chodź, pewnie ci zimno.
- A tobie nie jest? Nie masz żadnej kurtki!
- Moim żywiołem jest ogień, więc nigdy nie narzekam na chłód. - zaśmiałam się, widać że mało o nas wie... - Wracajmy.
Ruszyłyśmy za chłopakami w ciszy. W międzyczasie przypomniałam sobie, że nie spytałam jej o imię... Teraz nie wypada więc... Później kogoś innego spytam... Mimo wszystko byłam zainteresowana tym co wcześniej powiedziała. Przecież ogień, ziemia, woda i powietrze to nie są jedyne żywioły na świecie... O energii też kiedyś słyszałam... Z mojego zamyślenia wyrwała mnie dziewczyna, gdy poszła otworzyć chłopakom drzwi. Spojrzałam na dom w którym się zatrzymali, lepiej niż w jaskini... Nim weszłam do środka usłyszałam głosy Lilly i Lucy
- Znaleźliście go? - w głosie Lilly wyczułam współczucie - Musimy opatrzeć jego nogę!
- I tylko po to James szedł z wami? - znowu przeszły mnie dreszcze. Nie tylko James był zły... - Powiedzcie że coś jeszcze tam było.
- A no... Jest przed drzwiami. - jak zwykle Matt mnie wrobił... Weszłam niepewnie do domu - Nasza zaginiona!
- Cześć... - mruknęłam kiwając im, poczułam się przez wszystkich obserwowana...
- Ty... - Lucy oraz Lilly zabrały mnie pod ramię na górę, a za nami podążyła Mary - Wyjaśnisz nam kilka rzeczy.
- Ratunku! - krzyknęłam patrząc na chłopaków - Zdrajcy!
Zaciągnęły mnie do pokoju, z porozrzucanych rzeczy wnioskowałam że spała tutaj Mary...
- Gadaj. - warknęła Lucy
- A...Ale co? - mruknęłam siadając na krześle, jednak to nie był dobry pomysł...
- Jakich facetów spotkałaś?! - krzyknęła radośnie Mary, one to potrafiły mnie zaskoczyć... - Chyba mi nie powiesz, że tylko jednego zajętego faceta...
- Żadnego... Ethan był jedynym którego spotkałam... Jeśli chodzi o tych w naszym wieku... - odetchnęłam z ulgą. Spojrzałam na Lucy - Tamta dziewczyna przeszkodziła wam w czymś?
- Nora? - Lucy zrobiła się momentalnie czerwona na policzkach, więc tak ma mna imię... Moment...
- Lucy ty się zawstydziłaś?! - wszystkie spojrzałyśmy na Lucy, nie mogłam uwierzyć w to co widzę
- No wiesz... - odwróciła się do nas tyłem
- I jeszcze nie wiesz co mi odpowiedzieć?! To musiało być poważne... - powstrzymałam się od śmiechu. Zdałam sobie sprawę, że brakuje mi bliskości Jack'a...
Do pokoju wszedł zmieszany James, pewnie wszystko słyszał. Oznajmił że Jack się obudził i chce ze mną pogadać na osobności... Więc zostawiłam dziewczyny poczym poszłam do pokoju Jack'a. Trochę się bałam rozmowy z nim... W końcu gdyby nie ja, to by tego nie było... Zapukałam do drzwi
- Proszę. - usłyszałam głos Jack'a, teraz nie ma odwrotu. Weszłam.
- O czym chcesz porozmawiać? - mruknęłam cicho, czekałam tylko aż zacznie krzyczeć. O dziwo nie zrobił tego. Wstał z łóżka i mnie mocno przytulił. - Jack?
- Cicho. Jeszcze przez chwilę, muszę sobie uświadomić że tu jesteś. - mruknął, słyszałam jak jego głos się załamywał. - Czuje się jakby minęła wieczność...
- Przepraszam za ucieczkę... - wymamrotałam wtulając się w niego, poczułam jak do oczu napływają mi łzy - Przepraszam za wszystko...
- Ciii... - odsunął mnie od siebie, też miał szklanki w oczach - Zostawmy już to wszystko. - pocałował mnie delikatnie w usta, poczułam jak znamie na ramieniu robi się coraz gorętsze.
Powoli pocałunek zaczął się pogłębiać, a Jack zaczął mnie powoli popychać do tyłu. W momencie gdy moje plecy dotknęły zimnych drzwi, poczułam jego ręce na moich plecach pod bluzką. Czyżby mu też brakowało bliskości? Przytuliłam się do jego szyi i przylgnęłam do niego. Jego ręka zaczęła powoli wędrować coraz wyżej, niestety ktoś zapukał do drzwi
- Jak już skończyliście gadać, to mamy tutaj mały problem z Norą! - głos James'a doskonale zdradzał jego myśli. Wiedział że nam przeszkodził...
- Musimy iść... - mruknęłam odrywając się od niego
- Dobra, ale śpisz ze mną w pokoju. - uśmiechnięty pocałował mnie w policzek i trzymając za rękę, wyszliśmy z pokoju. W salonie siedzieli wszyscy oprócz Ethan'a oraz Eve. - Jaki problem?
- Nora panuje nad energią, jednym z żywiołów. - odpowiedziała Iris, po jej minie wiedziałam, że też nie rozumie skąd się wziął ten żywioł tak nagle... - Ethan również go posiada, musimy znaleźć kogoś by ich uczyli.
- Najlepszym wyjściem byłabyś ty. - zasugerował Matt
- Tak, ale skoro Mick jest zamknięty, ja przejmuję jego papierkową pracę. - uśmiechnęła się delikatnie, wyglądała jak porcelanowa lalka... - Według mnie dla Ethan'a najlepszym nauczycielem będzie Alice, ponieważ przypomina Eve i on jej ufa.
- A Nora? - spojrzałam na dziewczynę poprawiającą ogień w kominku
- Rozmawiałam z nią, prosiła by Jack się nią zajął. - Poczułam jak ściska mocniej moją rękę, coś mnie ominęło? - Zgadzasz się, Jack?
- Tak, muszę... - spojrzałam na niego z uśmiechem, chciałam dodać mu otuchy. Przy okazji było mi żal Nory... Jack nie umie uczyć... - Nie patrz tak na mnie, będę lepszy niż u ciebie...
- Jasne, wmawiaj sobie. - zachichotałam, dla Nory lepiej by to była prawda - Kiedy mamy zacząć?
- Kiedy chcecie, oczywiście Ethan musi się obudzić. - Iris wstała i ruszyła do pokoju - Chodźmy też spać, to był ciężki wieczór.
- O z wielką chęcią. - Jack przyłożył mnie przez ramie i zaniósł do swojego pokoju - Do jutra!
- Jack! - zaczęłam go bić po plecach. W pokoju rzucił mnie na łóżko i zbliżył się niebezpiecznie blisko
- Tej nocy masz się postarać. - szepnął mi do ucha, a mnie przeszły dreszcze po plecach. Sadystyczny Jack się pokazał...
Rozdział wyczekiwany od dawna, mam nadzieje, że jak się pokazał to z następnymi z górki pójdzie. Rozwija się interesująca akcja typu "Mrrrr...", czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńCo ten Jack? "Pierwszy" rozdział, a on już z takimi rzeczami wyskakuje? Oj, nieładnie, nieładnie XD
OdpowiedzUsuńStrasznie się cieszę, że w końcu ktoś, kogo blog czytam, coś dodał ^^
Niestety tak dawno nie było nowego rozdziału, że większość rzeczy pozapominałam, więc czytałam i co chwila się zastanawiałam kto kim był, co się stało i inne tego typu rozkminy. Wniosek jest jeden - przeczytać jeszcze raz XD
Strasznie czekam na dalesze losy Alice i całej spółki :3 Ślę duuużo weny do pisania~
Nożyczki z Tobą ✂
~Yuni
PS
No i się okazało, że jednak ten komentarz nie będzie taki długi jak myślałam XD