Godzinę później,
spokojnie siedzieli w prywatnym odrzutowcu czekając na start. Spokojnie? Bardzo
głośnie dawali się we znaki kapitanowi i reszcie personelu.
- Ja! Siadam przy oknie!
– wrzasnął zdenerwowany Ben
- Po co? I tak zaśniesz chwilę po starcie…- prychnął Jack i usiadł na fotelu przy oknie – Poza tym, dlaczego musisz siedzieć obok mnie?
- Ponieważ inne miejsca są zajęte! – machnął ręką pokazując zajęte miejsca – A stać przez kilka godzin nie zamierzam.
- Po co? I tak zaśniesz chwilę po starcie…- prychnął Jack i usiadł na fotelu przy oknie – Poza tym, dlaczego musisz siedzieć obok mnie?
- Ponieważ inne miejsca są zajęte! – machnął ręką pokazując zajęte miejsca – A stać przez kilka godzin nie zamierzam.
- Czemu? To bardzo dobry
pomysł, stój. – uśmiechnął się i odwrócił szybko głowę oglądając pas startowy i
zakładając słuchawki na uszy
- Czy oni kiedyś
przestaną? – jęknął zdołowany James a na skrzydle z jego strony pojawił się
płomyk
- James! – Mary szybkim
podmuchem powietrza ugasiła pożar, po czym spojrzała ostro na Mark’a i Iris –
Jeśli chcecie dożyć tą podróż, oddajcie mu jego żywioł!
- Nie. Ma. Tak. Dobrze.
– uśmiechnął się Mark i powrócił do rozmowy z Iris, w tym momencie do
odrzutowca wszedł Matt razem ze skromną, niską brunetką – Kogo nam
przyprowadziłeś?
- To jest Nora, na
samolot w tamtym kierunku nie było już wolnych miejsc więc zaproponowałem jej
lot z nami. – uśmiechnięty Matt wskazał miejsce obok Jack’a – Ben jeśli możesz
iść do pilota się…. – Ben szybko przebył odległość dzielącą go z kabiną pilotów
– Nora, ty możesz usiąść obok Jack’a. Obiecała że oprowadzi nas po tamtych
terenach w zamian za transport.
- Dziękuję za pomoc. –
usiadła obok Jack’a
- Nie ma sprawy, tylko
rozwesel go. – kiwnął głową na słuchającego muzyki chłopaka obok – Tak jakby,
dziewczyna go rzuciła. – usiadł obok Lilly – Siadać! Za chwilę startujemy!
Pół godziny po starcie
większość spała, tak jak Jack przewidział Ben również. Niestety Jack’a męczyły
koszmary, widział Alice płaczącą w koncie. Gdy podszedł do niej, jej źrenice
stały się czerwone a cały pokój zaczęła ogarniać duchota. Powoli zaczynało
brakować powietrza, wyglądało to jakby tylko on to poczuł, Alice w bezruchu
spoglądała jak jemu powoli kończy się powietrze. Zamknął oczy i usłyszał cichy
szept który wołał jego imię, na początku brzmiał jak głos Alice ale im
głośniejszy się stawał tym nabierał całkowicie inny ton. Otworzył oczy i jedyne
co ujrzał to zielone oczy wpatrujące się w niego
- Alice? – wyszeptał,
miał nadzieję że to już nie był sen. Rozejrzał się na boki i zauważył że
dziewczyna stojąca przed nim ma czarne włosy – Kim jesteś?
- Jestem Nora, wyglądało
że miałeś koszmar więc próbowałam cię obudzić. – usiadła z powrotem na swoje
miejsce – Matt mi powiedział jak masz na imię i… - szybko umilkła – To imię
które wypowiedziałeś po obudzeniu, to była ona?
- Ta… - podrapał się po
głowie – Tylko my nie śpimy?
- Na to wychodzi. –
rozejrzała się wokół – Opowiesz mi o niej?
- Nie. - odwrócił się do niej tyłem i z powrotem zasnął
Dwie godziny później dotarli na miejsce, mała wioska w górach. Zapomniana część Norwegii, góry pokryte wiecznym śniegiem. Nora zabrała wszystkich do rodzinnej wioski oraz schroniska prowadzonego przez jej rodzinę. Wszyscy prócz Mark'a zamarzali
- Dlaczego tutaj jest tak zimno?! - wrzasnęła zdołowana Mary
- Jest zima oraz jesteśmy w górach, to powinno wszystko wyjaśnić. - Mark zaśmiał się, zawsze rozbawiały go narzeka Mary - Pomyśl że jutro idziemy na zjeżdżalnię która jest wysoooooooooko w górach.
- W takim razie mam nadzieję, że mnie wtedy ogrzejesz. - Mark zaczerwienił się, nie spodziewał się takiej odpowiedzi - Co tak zamilkłeś?
- To już tutaj! - Nora wskazała na budynek przed nimi - Podoba się?
- Pewnie! Świetny jest! - Matt z entuzjazmem otworzył drzwi i przepuścił Norę w drzwiach - Panie przodem. - po tych słowach czekał aż wszystkie wejdą
- Wróciłam! - Nora nie zdążyła zdjąć kurtki a już ktoś wszedł do rejestracji - Tato!
- Nora! Mój skarbek! - dobrze zbudowany szatyn przytulił ją - Już myślałem że nie dotrzesz na gwiazdkę!
- Nie mogłam tego ominąć, chociaż gdyby nie oni to mnie by tu nie było. - Nora wskazała na całą grupę - Zabrali mnie prywatnym samolotem.
- Bogaci co? - zmierzył ich wzrokiem
- Miło Pana poznać. czy jest możliwość zatrzymania się u Państwa na jakiś czas? - Matt zabrał ojca Nory do innego pokoju
- I już mamy pokoje załatwione. - ucieszyła się Iris - Matt potrafi wszystko załatwić!
- Załatwione! - Matt wrócił do wszystkich z kluczami - Dziękujemy Noro za pomoc.
- Nie ma sprawy, tylko ojciec powiedział ci o innym gościu? - dopytała Nora, wszyscy usłyszeli skrzypienie sufitu - Ostatnio była na stoku lawina i siostra znalazła jakąś dziewczynę. - na schodach pojawiła się rudowłosa dziewczyna - To właśnie ona.
- Tego się nie spodziewałem... - warknął James i spojrzał na Jack'a - Ludzie, straciliśmy go.
- Alice? - Jack z otwartymi oczami przyglądał się dziewczynie na schodach
- Nie. - odwrócił się do niej tyłem i z powrotem zasnął
Dwie godziny później dotarli na miejsce, mała wioska w górach. Zapomniana część Norwegii, góry pokryte wiecznym śniegiem. Nora zabrała wszystkich do rodzinnej wioski oraz schroniska prowadzonego przez jej rodzinę. Wszyscy prócz Mark'a zamarzali
- Dlaczego tutaj jest tak zimno?! - wrzasnęła zdołowana Mary
- Jest zima oraz jesteśmy w górach, to powinno wszystko wyjaśnić. - Mark zaśmiał się, zawsze rozbawiały go narzeka Mary - Pomyśl że jutro idziemy na zjeżdżalnię która jest wysoooooooooko w górach.
- W takim razie mam nadzieję, że mnie wtedy ogrzejesz. - Mark zaczerwienił się, nie spodziewał się takiej odpowiedzi - Co tak zamilkłeś?
- To już tutaj! - Nora wskazała na budynek przed nimi - Podoba się?
- Pewnie! Świetny jest! - Matt z entuzjazmem otworzył drzwi i przepuścił Norę w drzwiach - Panie przodem. - po tych słowach czekał aż wszystkie wejdą
- Wróciłam! - Nora nie zdążyła zdjąć kurtki a już ktoś wszedł do rejestracji - Tato!
- Nora! Mój skarbek! - dobrze zbudowany szatyn przytulił ją - Już myślałem że nie dotrzesz na gwiazdkę!
- Nie mogłam tego ominąć, chociaż gdyby nie oni to mnie by tu nie było. - Nora wskazała na całą grupę - Zabrali mnie prywatnym samolotem.
- Bogaci co? - zmierzył ich wzrokiem
- Miło Pana poznać. czy jest możliwość zatrzymania się u Państwa na jakiś czas? - Matt zabrał ojca Nory do innego pokoju
- I już mamy pokoje załatwione. - ucieszyła się Iris - Matt potrafi wszystko załatwić!
- Załatwione! - Matt wrócił do wszystkich z kluczami - Dziękujemy Noro za pomoc.
- Nie ma sprawy, tylko ojciec powiedział ci o innym gościu? - dopytała Nora, wszyscy usłyszeli skrzypienie sufitu - Ostatnio była na stoku lawina i siostra znalazła jakąś dziewczynę. - na schodach pojawiła się rudowłosa dziewczyna - To właśnie ona.
- Tego się nie spodziewałem... - warknął James i spojrzał na Jack'a - Ludzie, straciliśmy go.
- Alice? - Jack z otwartymi oczami przyglądał się dziewczynie na schodach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz